Św. Teresa w „Księdze życia” przedstawia mały traktat o drodze rozwoju modlitewnej przyjaźni z Jezusem Chrystusem. Teresa nam mówi, że modlitwa nie jest tylko praktyką, ale może się w życiu człowieka rozwijać, jest drogą przyjaźni, pogłębiającej się, umacniającej i wrastającej w naszych mizernych, słabych i kruchych naczyniach. Prowadzi ku zjednoczeniu z Bogiem. Bóg udzielający się w modlitwie, przemienia wewnętrznie człowieka i jego życie. Człowiek w tym dziele przedstawiony jest jako ogród; ludzka dusza, ludzkie życie, jest ogrodem, w którym żyje, pragnie przebywać i odpoczywać sam Bóg. Bóg pragnie się radować ogrodem. Aby człowiek i Bóg mogli się radować ogrodem, aby mogli w nim odpoczywać i żyć, ogród musi być zadbany, trzeba dobrze go założyć, oczyścić, ogród musi żyć. Rozpoczęcie więc życia modlitwy jest zakładaniem ogrodu dla Boga i dla nas. Każde takie dzieło wymaga pomysłu, wiedzy jak to zrobić, co jest konieczne i potrzebne. I wykład Teresy ma nam pomóc budować dobre życie modlitwy, życie z Bogiem, które może się rozwijać. Teresa pisze ów traktat o drodze modlitwy po prezentacji swego życia, swej długiej drogi do wewnętrznego nawrócenia i przemiany serca.

Więc Teresa widzi drogę modlitwy w głębokiej jedności z życiem. Modlitwa w takiej perspektywie nie jest tylko pewną praktyką, ale docieraniem do prawdy życia i źródła życia – Boga. Modlitwa jest całkowicie zależna od życia, od sposobu życia i od stanu serca. Więc nie sposób zredukować modlitwy i pytania o jej rozwój i jakość tylko do praktyki i poprawiania jej jakości, choć i to jest ważne. Teresa uświadamia nam, że grunt na jakim zakładamy ogród jest jałowy, ziemia bardzo zniszczona. Nasze uwikłanie w siebie, świat czy grzech wyjaławia nas. Jesteśmy ziemią jałową. Jakże wielokrotnie tego doświadczamy. Łaska jakiej Bóg udziela w życiu chrześcijańskim użyźnia glebę. Jak w każdym ogrodzie, są również kwiaty, które w symbolu Teresy są obrazem ludzkich cnót, talentów, zdolności wytrwałego czynienia prawego dobra, czemu towarzyszy trud i zmaganie się z sobą, ale które tak jak kwiaty, gdy rozkwitną nadają ogrodowi piękno i bogactwo, miłą woń. Kwiaty-cnoty niejako są fundamentem rozwoju siły i wielkości zjednoczenia z Bogiem. Dla Teresy rozwój modlitwy jest uzależniony od rozwoju cnót. Rozwój kwiatów-cnót dokonuje się również dzięki łasce Bożej, cnoty nie są tylko owocem ludzkiego wysiłku, Bóg też jest źródłem ludzkiego wzrostu, ludzkiej przemiany. Człowiek jest i staje się człowiekiem według zamysłu Boga, dzięki Jego łasce. Ogród może żyć i kwitnąć dzięki łasce i miłości Bożej. W ogrodzie są również chwasty, ludzkie wady, biedy, grzechy, które mogą zagłuszyć rozwój kwiatów i zabierać im wartości odżywcze gleby, czy też światło słońca. Założenie ogrodu i utrzymanie go w dobrym stanie jest połączone z trudem, ale przynosi też błogie owoce. Człowiek staje się dla Boga miejscem odpoczynku, rajskim ogrodem, a Bóg staje się kimś takim dla człowieka. Aby kwiaty mogły się w ogrodzie rozwijać należy go nawadniać. Woda potrzebna do rozwoju i życia ogrodu – człowieka, kwiatów – cnót, jest obrazem i symbolem łaski Bożej. Ogród musi być nawadniany łaską Boga. Owa woda może być ukryta, człowiek wzrasta, rozwija się mimo że doświadcza trudu i nie zawsze doświadcza pokrzepienia. Oraz owa woda może być widoczna, doświadczalna, w postaci przeżycia łaski, miłości Boga. Ogród można nawadniać na cztery sposoby. Cztery sposoby są etapami życia i rozwoju modlitwy i zjednoczenia z Bogiem w ludzkim życiu.

Teresa pierwszy etap modlitwy porównuje do nawadniania ogrodu za pomocą wody ze studni przy pomocy wiadra. Etap ten jest jak wpuszczanie wiadra do studni, jest w tym dużo pracy człowieka, a przecież cały ogród jest do nawodnienia. Więc trzeba wiele razy owe wiadro zanurzać w studni, wyciągać i nawadniać powoli ogród. A często jest tak, że w wiadrze jest woda, a czasami nie. Ów obraz przedstawia modlitwę trudną, w której człowiek czuje wysiłek, i nieco pokrzepienia ze strony Pana Boga. Choć Teresa zaznacza, że człowiek wzrasta i wtedy gdy doświadcza Bożej łaski i pokrzepienia, i wtedy gdy się trudzi a Bożego wsparcia nie przeżywa, choć Bóg łaskę w sposób ukryty udziela i kształtuje człowieka. Człowiek w tym etapie podejmuje modlitwę, w tym modlitwę medytacji, wewnętrzną, rozmyślanie i ta modlitwa wymaga wysiłku woli, umysłu, wyobraźni, uwagi serca – jest jak wrzucanie wiadra do studni i wyciąganie go, z wodą lub bez. Celem takiej modlitwy jest ukształtowanie wewnętrznej relacji z Jezusem Chrystusem. Każda relacja ma w nas osadzenie w myślach, uczuciach, woli, pragnieniach, osobowości, sumieniu, więc podobnie jest w wierze i relacji z Bogiem. Modlitewna relacja wyraża się w sercu w uwielbieniu Boga, dziękczynieniu Mu, prośbie, przebłaganiu, uwadze serca, przyjmowaniu Jego Słowa, darów i działania, miłowaniu. Dlatego liturgia, lektura duchowa, Pismo Święte, obrazy, modlitwa w domu, kościele, na łonie natury itd. mają pomagać w modlitewnej relacji i uwadze, ożywiać ją, przebudzać, kształtować i wspomagać. Wszystko musi być przeniknięte aktem wiary, nadziei i miłości, który jest dziełem łaski Bożej. Dla Teresy ów pierwszy etap modlitwy jest bardzo ważny. Gdyż w nim człowiek uczy się oddania Bogu swego czasu; bycia wiernym praktyce modlitwy, niezależnie od nastrojów i przeżyć; uwewnętrznia relację z Bogiem: pogłębia się więź między Słowem Bożym, modlitwą, sumieniem, sercem i relacją z Bogiem; człowiek uczy się wierności Bogu w trudnościach, zniechęceniach, różnych nastrojach, swych lenistwach, zapomnieniach, oporach. W tym etapie kształtuje się kręgosłup modlitwy i rdzeń relacji z Jezusem Chrystusem. Więc mimo, że może być nieco nudno i ociężale, dzieją się ważne rzeczy i zmiany w człowieku, i jego wewnętrznym świecie. Mimo, że w tym etapie dominuje trud i niewiele pokrzepienia Bożego, i zmaganie się ze sobą i swymi nawykami, to bardzo ważny i owocny czas, który z czasem okaże się bezcenny. Teresa w dużej mierze 20 lat swego życia zakonnego przeżyła w takim stanie modlitwy. Często osoby które niejako przeskoczyły z łaski Bożej ten etap i Pan Bóg dał im w darze drugi etap, często po jakimś czasie też potrzebują wrócić do szkoły i fundamentu pierwszego etapu. Opis tego etapu modlitwy odpowiada pierwszym trzem mieszkaniom Zamku wewnętrznego.

Drugi sposób nawadniania ogrodu duszy jest już nadprzyrodzony, czyli człowiek nie może osiągnąć tego stanu i doświadczenia własnym staraniem, poprzez doskonalenie technik skupienia i koncentracji, czy siłą woli. Osoba modląca się mniej się trudzi, a więcej otrzymuje, zaczyna doświadczać modlitwy jako daru. W modlitwie – akcie wiary, nadziei i miłości – zaczyna zaznaczać się i przeważać działanie Boże. W „Księdze mojego życia” Teresa opisuje tzw. nadprzyrodzoną modlitwę uciszenia. Darem Bożym w tej modlitwie jest cisza wewnętrzna, modlitwa ta może być poprzedzona nadprzyrodzoną modlitwą skupienia. Cisza i skupienie są owocem żywego i widocznego działania Boga w duszy człowieka, są darem, a nie efektem czy rezultatem ludzkich starań. Choć ludzkie staranie w postaci wejścia na drogę modlitwy, trwania w niej, szukania Boga sercem i układania życia według woli Bożej jest fundamentem i przygotowaniem dla takiego daru. „Powtarzalność” takiego daru zależy też od sposobu życia. Więc taką modlitwę można utracić jeśli człowiek zmieni drogę życia i pójdzie za samym sobą. Bóg w tej modlitwie jest żywym Bogiem, zadziwiającym i kochającym. Ten stopień modlitwy odpowiada czwartym mieszkaniom Zamku wewnętrznego. Musimy sobie zdać sprawę, że opis Teresy poniekąd odzwierciedla jej własne doświadczenie. Teresa opisuje modlitwę mistyczną jako bardzo wyraźne i często żywe doświadczenie. Tak bywa, ale to nie jest reguła. św. Jan od Krzyża w tym temacie dopowiada, że na tej drodze modlitwa nadprzyrodzona niekoniecznie zaraz pojawia się jako doświadczenie bardzo wyraźne i bardzo żywe. Przejście od modlitwy rozmyślania, wewnętrznej, w której dominuje ludzkie staranie się o skupienie i uwagę, do modlitwy w której skupienie i uwaga dokonują się dzięki udzielaniu się Boga, może być bardziej subtelne, tajemnicze czy wręcz niedostrzegalne. Jan podaje kryteria rozeznania takiego etapu przejściowego, który może w efekcie przyjąć kształt jaki opisuje Teresa, ale też nie musi. Dlatego w tych sprawach musimy czytać dzieła Teresy i Jana w łączności, by uzyskać w miarę pełny obraz tego etapu i daru Bożego.

Modlitwa skupienia, uciszenia w których Bóg jest żywy i zadziwiający, absorbujący sobą osobę, jest zaproszeniem do zjednoczenia z Bogiem. Nie jest pełnym zjednoczeniem, ale pewnym zwróceniem uwagi serca człowieka na misterium żywego Boga, z którym można się jeszcze głębiej zjednoczyć i dla którego można jeszcze bardziej żyć. Więc drugi stopień modlitwy jest jak stanięcie u progu Boga, Bożego życia i działania. Człowiek może myśleć, że wiele widzi, i że osiągnął szczyty, a to Bóg pozwala mu na siebie nieco spojrzeć i siebie nieco ukazuje. Jest to kropla, która ma wzbudzić pragnienie pójścia dalej. Jest patrzeniem w głąb, jest zatrzymaniem się i wsłuchiwaniem się w pociągającego ku Sobie Boga, zapraszającego do zjednoczenia. Próg zaproszenia można przekroczyć dopiero na trzecim stopniu modlitwy. Pan Bóg może udzielić człowiekowi modlitwy zjednoczenia. W tej modlitwie Bóg wpływa, oddziałuje swą boskością na duszę, jednocząc ją z sobą, by rozbudzić w osobie wolę całkowitego oddania się Bogu, zdania się na Boga i zjednoczenia z Nim, co jest odpowiedzią człowieka. Osoba wchodzi na drogę zjednoczenia z Bogiem. U jednych osób ten etap może być kształtowany „mistycznie” przez dar modlitwy zjednoczenia, u innych „niemistycznie” przez łaskę całkowitego oddania się Bogu, która realizuje się wierności Bogu w modlitwie i codzienności. Zjednoczenie nie jest definitywne, dopiero się zaczyna, jest łaską, jest wstępną odpowiedzią, jest wydarzeniem wpływającym na życie, więc jeśli nie przekształci życia i osoby, owa modlitwa i zjednoczenie może zaniknąć, cofnąć się do poprzednich etapów i nie rozwijać się. Wszystko zależy od tego czy się realnie Bogu oddamy i czy to oddanie wpłynie na życie. Widzimy, że Teresa w swym symbolu coraz bardziej zbliża się do „naturalnego” źródła wody. Wcześniej były jakieś narzędzie pośredniczące w dostarczeniu wody – studnia, wiadro, pompa, na tym etapie, woda płynie wprost ze źródła, gdyż człowiek coraz bardziej jednoczy się z Bogiem, jest coraz bliżej Boga.

Deszcz ma to do siebie że jak pada, to wszystko sobą ogrania. Możemy słyszeć bardziej deszcz niż siebie. Człowiek może cały zmoknąć, wręcz przemoknąć. Ta totalność deszczu jest dla Teresy dobrym obrazem modlitwy czwartego etapu. Jej postępującej totalności. Gdyż oddziaływanie Boga nie tylko jednoczy osobę z Bogiem i prowadzi ją do oddanie siebie, ale coraz bardziej zmienia podmiotowość osoby. Bóg zaczyna przemieniać człowieka w siebie. Modlitwa ekstatyczna, którą Teresa omawia na czwartym stopniu, niezależnie od przejawów, postaci, kształtów i przebiegu w swej istocie ma za zadanie dogłębne przekształcenie podmiotu. Osoba w tej modlitwie jest wyrywana poza siebie by żyć w Bogu, by się w Nim zakorzenić i by Bóg mógł żyć w niej. Dokonuje się transformacja podmiotowości, co jest czymś więcej niż skutki poprzednich etapów modlitwy, które były bardziej pociąganiem niż dogłębnym przekształceniem. Osoba mówi „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Bóg jest Trójcą Osób, każda z Osób nie tylko nie żyje i nie istnieje dla siebie, ale przede wszystkim żyje i istnieje dla innych i w innych. Więc jeśli Bóg udziela siebie jako Trójca Osób, jeśli udziela swego boskiego życia, w którym podmiotowość nie jest monadą, nie jest byciem w sobie i dla siebie, lecz właśnie dla innych i w innych, wówczas dokonuje dogłębnego przekształcenia podmiotowości i życia człowieka. Taka modlitwa i udzielanie się Boga obejmuje wszystkie obszary ludzkiego życia i człowieczeństwa. Jest podstawą nocy ciemnej ducha. W tej modlitwie Bóg silnie jednoczy osobę z sobą i umieszcza w sobie, by mogła poddać się oczyszczeniu w nocy ducha i by oczyszczenie nocy w podobny sposób przekształciło wszelkie obszary człowieczeństwa i usunęło wszelkie choroby ducha. By każdy wymiar w człowieku – duchowy, psychiczny, cielesny – stał się żywym uczestnikiem miłości agape Boga i bliźniego.