blog Rozważanie

Piątek i sobota po Popielcu – szukając istoty postu

luty 20, 2021 o. Antoni Rachmajda OCD

Żyjemy dziś w czasach Internetu, który sprawił, że dociera do nas obfitość różnorakich ofert typu konkretnych form postu, bądź takich, które szczególnie mają „podobać się Bogu” (nie wiem skąd oferenci to wiedzą…). Zwłaszcza dziś, gdy świat został zorganizowany pod hasłem „pandemii”, internetowi kaznodzieje zastępują świętych, pasterzy Kościoła i katechizm. Jak zatem postępować w tej sytuacji? Jak wybrać dobry post?

Wyjątkowo krótki fragment Ewangelii z piątku po Popielcu ze św. Mateusza (9,14-15) podpowiada nam kryteria jakimi mamy w tym wyborze kierować:  „Wtedy podchodzą do Niego uczniowie Jana i mówią: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, a Twoi uczniowie nie poszczą? I powiedział im Jezus: Czy synowie weselni są w stanie się smucić, dopóki jest z nimi pan młody? Przyjdą jednak dni, gdy pan młody zostanie im zabrany, i wtedy będą pościć”. Odpowiedź Pana Jezusa potwierdza to, czego nauczał już Stary Testament przez proroka Izajasza (pierwsze czytanie): „Dlaczego pościliśmy, a ty nie wejrzałeś, umartwialiśmy się, a nie zwracałeś uwagi?” (58,3). I zaraz potem wymienione są warunki dobrego postu – przyjemnego Bogu; dotyczą one relacji człowieka wobec bliźniego, będące wypełnieniem przykazania miłości. Mamy już zatem jedno kryterium – nasza relacja wobec innych. Ale to dopiero początek.

Słowa Jezusa wskazują bowiem nie tyle na następstwo czasowe, co przyczynowe – sensu. Potwierdzają to słowa następujące bezpośrednio po cytowanych: „Nikt nie naszywa na stary płaszcz łaty z nieprzetartego sukna, bo takie jego wypełnienie ściąga brzegi płaszcza i rozdarcie staje się gorsze. Nie wlewają też młodego wina w stare bukłaki, w przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki rozerwą się. Ale młode wino wlewają do nowych bukłaków, i tak chroni się jedno i drugie” (9,16-17). Jezus wskazuje na absolutną nowość swego posłannictwa. Uczniowie faryzeuszów mimo, iż pościli nie otwarli się na Ewangelię, uczniowie Jana podobnie, dopóki nie przyjęli prawdy o królestwie Bożym, czyli samego Jezusa, który je oznacza. I żaden post, niezależnie jaki by był, żadne umartwienia same w sobie, najsurowsze pokuty nie oznaczają jeszcze relacji do Boga (często na o wiele większe bóle decydują się klienci salonów kosmetycznych, a przecież nikt ich nie nazywa świętymi…).  Zrozumiała to Doktor Kościoła, „mała” św. Teresa z Lisieux, która po wstąpieniu do Karmelu, kierowana pragnieniem świętości, odkryła szybko swą „małą drogę” do Boga, całkowite zawierzenie Bogu i bezgraniczną miłość – we wszystkim. Klasztorne pokuty, zimno i złe jedzenie – przyniosły jej chorobę płuc i śmierć, pokora serca i dziecięca ufność Bogu Ojcu – świętość.

Dlatego sens podejmowanych wyrzeczeń postnych zawsze warto zobaczyć w kontekście relacji. Czy one nas otwierają na Boga i innych, czy też raczej powodują lepsze samopoczucie z powodu  czynienia czegoś, przynależności do takiej a nie innej grupy, bycia poprzez to lepszym, nawet faktycznie doskonalszym, może bez błędów i słabości – ale samym… To otwarcie zaś zawsze dokonuje się w prawdzie – o Bogu i nas samych. Słowa Jezusa, poprzedzające piątkowy fragment są tego jasnym potwierdzeniem; na zarzut faryzeuszy, że zadaje się z grzesznikami odpowiada: „Miłosierdzia chcę, nie ofiary. Nie przyszedłem bowiem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (9,13)[1]. Grzesznik to ktoś istniejący tylko w perspektywie Boga, ktoś bowiem kto nie wierzy w Boga nie ma grzechów (tak uważa…). Wydaje się, że już samo to określenie jest degradujące dla istoty ludzkiej, a jest wręcz odwrotnie, jak ukazuje scena ewangeliczna o modlitwie faryzeusza i celnika (Łk 18,9-14). Celnik woła „miej litość nade mną grzesznikiem”, a faryzeusz tylko się przechwala, Boga nie potrzebując, a celnika mając za nic; w efekcie pozostaje on samowystarczalny, ale i sam, celnik zaś nawiązuje relację z Bogiem. Bowiem bycie grzesznikiem oznacza najgłębszą relację, której uczy nas Pan Jezus – relację zbawczą z umiłowanym Ojcem, który przez Chrystusa nas zbawia i czyni swymi dziećmi. To jest istota Ewangelii i warto z tej perspektywy, relacji do Boga, popatrzeć na nasze wielkopostne postanowienia i różne „pokuty” – czy pozwalają nam poznać prawdę o nas samych i otwierają nas na relacje.

[1] W lekcjonarzu przypadają na sobotę po Popielcu i pochodzą z Ewangelii św. Łukasza: 5,27-32.

o. Antoni Rachmajda OCD

ur. 1961, kapłan, dr duchowości, wieloletni redaktor Zeszytów Karmelitańskich, prowadzący Instytut Duchowości Karmel we Wrocławiu