blog Rozważanie

Samarytanka – J 4, 5-42 (ewangelia 3 niedzieli Wielkiego Postu)

Marzec 20, 2020 o. Antoni Rachmajda OCD

Rozmowa Jezusa z Samarytanką przy studni w Samarii, obraz wody żywej, jest znana chociażby z historii św. Teresy od Jezusa, która w swej autobiografii wspomina, że obraz ilustrujący to spotkanie, opatrzony napisem: „Panie, daj mi tej wody” (Księga życia 30,19), wisiał w jej pokoju w domu rodzinnym. Warto usytuować tę rozmowę w podwójnym kontekście.

Pierwszym jest sekwencja czytań z wcześniejszych niedziel w Wielkim Poście, ale w specyficznym kluczu – rozmowy-dialogu. W 1. niedzielę był to obraz rozmowy szatana z Jezusem na pustyni – kuszenia Jezusa, a w Nim – kuszenia nas. Propozycje szatana są fałszywe (choć „kuszące”), a odpowiedzią na nie jest zarówno dobra znajomość ludzkiej historii i tego co się w niej dzieje, gdy człowiek próbuje sam określać co dobre i co złe (opis upadku człowieka w raju z Księgi Rodzaju), jak i zdecydowane opowiedzenie się za Bogiem (dwa pierwsze przykazania Dekalogu).

W 2. niedzielę czytaliśmy scenę z przemienieniem Jezusa, ale i przemianę myślenia Piotra; przejście od słów Jezusa do Piotra: „Odejdź za mnie, szatanie, zawadą mi jesteś”, gdy ten nieświadomie „kusi” Jezusa, do: „Dobrze jest nam tu być” i pytania o przyjście Eliasza (co jest już myśleniem w planie Boga).

O ile w kuszeniu Jezusa trudno w ogóle mówić o rozmowie-dialogu, jest to dokładnie jego odwrotność, słowa służą tylko jako środek do okłamywania i zwodzenia, a nie do nawiązywania porozumienia; a w przypadku Przemienienia mamy wszystkie słowa wszystkich czasów – prawo, proroków i Jezusa – Słowo Ojca, które stało się ciałem, którym powinniśmy się kierować („To jest mój Syn umiłowany. Słuchajcie Go!”); to dopiero w rozmowie Jezusa z Samarytanką mamy do czynienia z konkretnym życiem, którego ta rozmowa dotyczy. Jaki jest temat i przebieg tej rozmowy (co nie dla wszystkich jest jasne, jak udowadnia autor skróconej wersji tej Ewangelii z lekcjonarza, usuwając z niej najważniejszą część…), ukazuje drugi kontekst, ściśle Janowy: poprzedzająca rozmowę przy studni scena wyrzucenia handlowców ze świątyni i niezrozumiana zapowiedź męki i zmartwychwstania (2,13-22), oraz rozmowa Jezusa z Nikodemem (3,1-21).

Wyrzucenie handlowców ze świątyni i zapowiedź męki i zmartwychwstania (odbudowy świątyni ciała) – wskazuje na przejście od zewnętrznej świątyni kultu do tej wewnętrznej, o czym Jezus powie już w rozmowie z Samarytanką: „Prawdziwi oddający cześć Bogu, oddawać będą cześć Ojcu w duchu i prawdzie. I bowiem Ojciec takich szuka oddających Mu cześć” (4,24-25). Dlatego w rozdziale 3. Jezus tłumaczy Nikodemowi, na czym polegają „nowe narodziny”: „Jeśli ktoś nie zostanie zrodzony z wody i ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (3,5). Gdy okazuje się, że Nikodem tego nie rozumie, Jezus mówi mu, że on jest światłem, które „przyszło na świat” i że „czyniący prawdę przychodzi do światła, aby stały się widoczne jego czyny, że w Bogu są zdziałane” (3,21). I po tej rozmowie i wyznaniu Jana Chrzciciela o Jezusie (3,27-30), Jezus opuszcza Judeę i idzie do Galilei, przechodząc przez Samarię, i tu następuje interesująca nas scena, która ukazuje na przykładzie życia kobiety samarytańskiej, na czym polegają „nowe narodziny” czy też „oddawanie czci w duchu i prawdzie”.

Centrum tej sceny jest delikatna kwestia sytuacji, w jakiej znajduje się kobieta. Ona twierdzi, że „nie ma męża”, na co Jezus mówi: „Pięciu bowiem mężów miałaś i teraz ten, którego masz, nie jest twój mąż. To prawdziwie rzekłaś”. Jezus ukazuje jej prawdę o jej życiu, na co Samarytanka obwieszcza, iż „jest prorokiem” (nie miał żadnych możliwości jako żyd poznać jej życie). Wiemy jednak dobrze, że wyjawianie prawdy różnie może być przyjmowane przez człowieka. Żydzi-handlowcy ze świątyni są oburzeni, a z drugiej strony niepewni, kto stoi za Jezusem („Jaki znak pokazujesz nam, że to czynisz?”), żądają uzasadnienia działania Jezusa; Nikodem dziwi się, myśląc w sposób naturalny: „Jak może człowiek zostać zrodzonym starcem będąc. Czy może do łona matki jego wejść drugi raz?”. Samarytanka natomiast ani nie oburza się, że ktoś poznał sekret jej życia, ani nie szuka usprawiedliwień – ona rodzi się na nowo, wyznając współmieszkańcom swego miasta: „Idźcież, zobaczcie człowieka, który powiedział mi wszystko, ile uczyniłam. Czyż nie ten jest Pomazańcem?” (Metamorfoza dopełniła się w drodze do miasteczka; można jedynie domyślać się, co przez tę drogę działo się w jej sercu i jakie były jej myśli…). A przecież samo wyjawianie prawdy nie oznacza jeszcze ocalenia/zbawienia człowieka, prawda może ranić, przybić, zniechęcić – prawda czysto ludzka, częściowa, niepełna. Dlatego wyjawienie prawdy przez Jezusa związane jest nie tylko z ujawnieniem sytuacji życiowej Samarytanki, lecz także z konkretną propozycją: „Który zaś wypije z wody, którą ja dam mu, nie będzie pragnął na wieki, ale woda, którą dam mu, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej na życie wieczne” oraz deklaracją: „Ja jestem Pomazańcem”, w którego wierzy się „w duchu i prawdzie”, gdzie On sam jest Prawdą!

Możliwość narodzenia się w prawdzie ma jeszcze jeden aspekt, jest to wiara zachowana w człowieku w dobro – Dobrego Boga. Żydzi-handlowcy zamienili ją na szekle i kalkulacje, byle tylko nie stracić, dlatego bardzo szybko wydali wyrok na Jezusa; Nikodem miał kłopoty z wiedzą i swoim środowiskiem, ale ostatecznie „dał radę”…; Samarytanka była „wierząca niepraktykująca”, nie żyła wiarą, lecz była ona w niej: „Wiem, że Mesjasz przychodzi, nazywany Pomazańcem; kiedy przyjdzie on, oznajmi nam wszystko”. Podobnie w obecnym czasie „zarazy” wychodzi na jaw, co nosimy w swym sercu i dlatego aktualną pozostaje prośba: „[…] i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw od złego”!


Zobacz także:

Komentarz biblijny – 3 Niedziela Wielkiego Postu A

o. Antoni Rachmajda OCD

ur. 1961, kapłan, dr duchowości, wieloletni redaktor Zeszytów Karmelitańskich, prowadzący Instytut Duchowości Karmel we Wrocławiu