blog Karmel, Świat

Życzenia ze św. Janem od Krzyża

Styczeń 1, 2021 o. Antoni Rachmajda OCD

„Życzenia” i „życzyć” – znaczenie

Słownik języka polskiego definiuje słowo „życzyć” jako: 1. «chcieć czegoś dla kogoś lub dla siebie»; 2. «składać życzenia»; „życzenia” jako «to, czego się komuś życzy z jakiejś okazji; też: formułka, za pomocą której składa się życzenia»; a samo „życzenie” jako «to, czego sobie ktoś życzy».

Życzenia zatem nie dotyczą wyłącznie życzeń z jakiejkolwiek okazji, teraz świątecznych czy noworocznych, ich głównym przedmiotem jest pewna stała postawa jednej osoby wobec drugiej, lub całych grup ludzkich wobec siebie – postawa życzliwości lub nie-życzliwości, chcieć bowiem dla siebie lub kogoś można dobra lub zła.

Nasza wiara uczy nas, że życzliwym jest dla nas Bóg: „Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Mk 10,17); na przeciwnym krańcu jest szatan: kusiciel, kłamca, oskarżyciel, uosobienie zła, który – będąc  zazdrosny o nasze dobro (na które nie jest w stanie się otworzyć) – chce naszego zła (Katechizm Kościoła Katolickiego, p. 391-395).

Pomiędzy Bogiem-dobrem, a szatanem-złem – mamy całą gamę postaw inspirowanych lub wzorujących się na Jednym lub drugim. Jest to cały otaczający nas świat widzialny i niewidzialny – od tych, którzy nas kochają prawdziwie i dobrze i chcą naszego prawdziwego dobra (a nie tylko zdrowia…), po tych, którzy być może nam wprost źle nie życzą, lecz albo im przeszkadzamy w danej chwili (na drodze, np.), albo nie myślimy tak jak oni, nie przynależymy do ich grupy etc., po tych, którzy wprost są źli… Tych którzy nam prawdziwie dobrze życzą jest niewielu, czasem do ich wyliczenia wystarczą palce jednej ręki (niezależnie jak wielu znajomych miałby ktoś na Facebooku)… Tych, którzy życzą nam źle – wprost, lub chcą nas wykorzystać, jest znacznie więcej, lub są lepiej zorganizowani i dysponują zdecydowanie większymi możliwościami… Pozostała, zdecydowana większość otaczającego nas świata, jest obojętna na nas i nasz los (do momentu jakiejś interakcji).

Nieskuteczność życzenia i życzeń

Życzenia, zarówno dobre jak i złe, mogą być skuteczne lub nieskuteczne; na nieszczęście dla pierwszych, i na szczęście dla tych drugich…

W przypadku życzeń złych, ich skuteczność zależy od możliwości „życzącego”; gdy jest nim ktoś posiadający władzę, środki i możliwości (Herod, Lewiatan, Stalin czy Soros), ten może uczynić, i czyni wiele zła innym; możemy jedynie sobie życzyć, by na kogoś takiego nie trafić w naszym życiu. Może być także skuteczne indywidualne życzenie zła, potępiające drugą osobę; jako takie daje ono efekt bliski działaniu czystego zła, skutkując depresjami lub samobójstwem. Życzenie zła nieskuteczne dotyka najczęściej nas samych, jako relacja zwrotna, paradoksalnie stając się skuteczne, nie dla tych jednak, do których było skierowane. Są to wszystkie zazdrości, zawiści i złorzeczenia, życzenia niepowodzenia adresowane wobec innych obok nas. Ich nieskuteczność polega na tym, że niczego one nie mogą odebrać innym, a nam przydają jedynie zgorzknienia. Życzenie zła zwraca się przeciwko nam, bo sami nic nie zyskujemy, a zapominamy o tym, co mamy lub możemy osiągnąć.

Nieskuteczność życzenia dobra – wynika z przeróżnych czynników, główny jednak znajduje się w relacji życzenia-postawy do danych składanych życzeń.

Życzenie zdrowia, szczęścia, pomyślności, miłości etc. jest nie tylko nieskuteczne, co w równej mierze denerwujące, gdyż z reguły nic nie możemy w tej materii, albo osoba nam życząca tego, nic nie zamierza uczynić w tym celu, albo nie ma żadnych po temu możliwości (i zwykle jest to jej własne życzenie, czego ona by chciała, czego jej brakuje, egoistyczne nie zastanowienie się nad tym, co my chcielibyśmy). Np. w przypadku zdrowia, ani go jej nie przydamy, ani nie uchronimy od chorób, ani za nią nie będziemy prowadzić zdrowego stylu życia, tym bardziej nie staniemy się lekarzem właściwej specjalizacji czy jednostką NFZ… Zaś życzenia zdrowia z dodatkiem „bo zdrowie jest najważniejsze” – jest już ewidentnym nieporozumieniem, bo przecież nikt nie żyje dla zdrowia jako celu samego w sobie (choć dziś wszystko już jest możliwe…), celu najważniejszego w życiu (nie wspominając o tym, co dla katolika powinno być najważniejsze…), a pojawia się temat zdrowia dopiero wtedy, gdy już go zaczyna nam brakować… :-).

Inne życzenia denerwują nas swą nieszczerością czy wręcz zakłamaniem. Wynika to, z rozbieżności pomiędzy postawą osoby składającej je nam, a nimi samymi. Tak jest, np., z życzeniami składanymi podczas wigilijnego łamania się opłatkiem, gdy nagle ktoś, kto przez 364 dni w roku jest nam nie-życzliwy, wypowiada słowa, które są ewidentną hipokryzją. Nieskuteczność tego typu życzeń wynika nie, jak powyższych, z niemożności ich realizacji, co ich nieprawdziwości – nic one dla nas nie znaczą.

Są jeszcze życzenia będące magicznym zaklinaniem rzeczywistości: „oby ten rok był lepszy…”, „oby nic ci się nie stało…” etc. Oprócz tego, że nie mają one żadnej mocy sprawczej, to często wywierają odwrotny skutek wobec „życzeniobiorcy”, wprowadzając fałszywe przekonanie, że rok sam z siebie może nam coś przynieść, lub że świat jest pełen nieznanych złych sił, które czyhają na nas za rogiem…

Skuteczność życzeń

Jak zatem sprawić, by życzenia przez nas składane, były dobre i skuteczne?

Ukazuje to w swych listach św. Jan od Krzyża, który każdy z nich zaczyna od powitalnych pozdrowień-życzeń: „Jezus niech będzie w jej duszy…”, „Jezus, Maria niech będą z waszą Wielebnością”, „Pokój Jezusa Chrystusa niech będzie zawsze  w jej duszy”; „I niech zostanie z Bogiem i niech Jego Majestat udzieli mu swego Ducha Świętego”, „Modlitwom Waszych Miłości się polecam […] Który [Bóg], niech będzie z Wami wszystkimi”.

Są one przypomnieniem, co jest najważniejsze, wskazując na obecność Boga w życiu adresata, oraz, są szczere – nie ma rozdźwięku pomiędzy nimi a postawą świętego, będąc rodzajem zapewnienia o życzliwej postawie świętego wobec osób, które nie są mu obojętne: „Uważają, że ponieważ mnie widzą tak milczącego, że je tracę z oczu […] przybędę tam [do sióstr], i zobaczą jak nie zapomniałem” (List do karmelitanek bosych w Beas, 18 XI 1585).

Życzy swym adresatom prawdziwego dobra, możliwego do zrealizowania, które jest także jego życzeniem – modlitwą: „Bóg niech mu udzieli swego ducha […] Jego Majestat, niech uczyni go tak duchowym i świętym, jak ja życzę/deseo” (List do karmelity bosego, Segovia 14 IV 1589)

Poza tym, że mistyk życzy konkretnego dobra, nie narzuca się ze swoimi pomysłami, lecz pisze o tym, co jest dobre dla danej osoby, a zarazem – jako, że to jest takie dobre – prosi o to samo dla siebie: „Jezus niech będzie w Waszej Wielebności i niech uczyni ją tak świętą i ubogą w duchu jak ma pragnienie-życzenie/deseo, i osiągnie to dla mnie u Jego Majestatu” (List do M. Marii od Jezusa, przełożonej w Kordobie, 7 VII 1589).

Życzenia świętego są także wskazówką – dla zachowania zdrowia duszy, trzeba postępować tak a tak: „Niech czyta, modli się, raduje się w Bogu – jej dobru i zdrowiu. Który niech jej tego udzieli i zachowa wszystko aż do dnia wieczności. Amen, Amen” (List do pewnej karmelitanki bosej skrupulantki, przed Zesłaniem Ducha Świętego 1590 r.); podobnie jak radą w postępowaniu z innymi, razem z Bogiem: „…Niech kocha bardzo tych, którzy mówią przeciw niej i jej nie kochają, ponieważ w tym rodzi się miłość w piersi gdzie jej nie ma; jak czyni Bóg z nami, kocha nas, abyśmy Jego kochali miłością, jaką ma dla nas” (List do karmelitanki bosej z Segovii, koniec 1591 r.; jest to ostatni list świętego Jana).

Przede wszystkim jednak wszystkie janowe życzenia-pragnienie (hiszpańskie „deseo” wyraża jedno i drugie), są świadome ułomności naszych, czysto ludzkich życzeń, dlatego odwołują się do tego, który jako jedyny może je spełnić – do Boga, są modlitwą: „Jego Majestat niech ją zachowa i powiększy w swej miłości, amen” (List do M. Anny od Jezusa, Segovia,6 lipca 1591 r.)

Życzenia

Życząc, składając życzenia – uczestniczymy w swego rodzaju realizacji pustki lub istnienia, partycypując w dobru, które jest lub w złu, które jest dobra brakiem. Życząc źle lub źle życząc – nieskutecznie tracimy możliwość uczynienia jakiegoś dobra, a zarazem nawiązania relacji z bliźnim, zaprzepaszczamy daną możliwość; często więcej wtedy mówimy o sobie, koncentrując się na swych oczekiwaniach, niż na drugich – zamykając się na dobro z ich strony, w różnej formie, także szczerze wyrażonych uczuć… Życząc dobrze – skutecznie, czynimy dobro, może niewielkie, ale dobro, które zawsze jest konkretne. Dzięki temu uczestniczymy w tym Jednym Wielkim Dobru, włączając się w działanie Boga w naszym świecie.

Na tym polega istota wstawiennictwa, modlitwy, życzeń, które – same w sobie często tak niewiele znaczą… Wystarczy jednak, że staniemy przed NIM i pomyślimy o drugiej osobie; wtedy wszystko nabiera znaczenia i sensu… Dlatego polecam każdego z Was i Waszych bliskich TEMU, który zamieszkał między nami i który jedyny ma moc zamieniania życzeń, dobrych myśli w Dobro, jeśli tylko je się JEMU powierzy… Czego życzę!

o. Antoni Rachmajda OCD

ur. 1961, kapłan, dr duchowości, wieloletni redaktor Zeszytów Karmelitańskich, prowadzący Instytut Duchowości Karmel we Wrocławiu