Czytelnia Dom wróć

Dlaczego krzyczymy? Dlaczego boimy się krzyku?


Styczeń 12, 2017

Krzyk, koloryzowanie, uwodzenie słowem, szantaż – to konkretne formy stosowania słowa w naszej codzienności, ukazujące jego destrukcyjną siłę. Warto im się przyjrzeć, by umieć je odczytywać i dzięki temu – być może – nabyć umiejętności panowania nad nimi, tak by słowa nas wyra­żały, a nie niszczyły.

Ośmiolatka odrabiająca lekcje nagle zaczyna przeraźliwie krzyczeć. Towarzyszy temu trzaskanie zeszytem, rzucanie przyborami. Na koryta­rzu szkolnym dwunastolatek wrzeszczy na kolegę. Ten kuli się w sobie i próbuje uciec.

Krzyk pojawia się przy urodzeniu i towarzyszy przez całe życie. Jest to sygnał, że doświadczane jest silne napięcie emocjonalne. Krzyk, sam w sobie, nie określa jednoznacznie rodzaju emocji. Mówi tylko o jej sile. Małe dziecko krzyczy przy szczepieniu, gdyż boi się bólu. Kibice wrze­szczą z radości po strzeleniu bramki przeciwnikom. Nieobce są nam roz­dzierające jęki rozpaczy po stracie bliskiej osoby. Najczęściej jednak krzyk wyraża gniew. Ośmiolatka nie potrafiła rozwiązać zadania i ta przeszkoda wzbudziła w niej złość. Towarzyszące emocji napięcie rozła­dowała krzykiem. Przy okazji ściągnęła uwagę matki, która mogła za­ofiarować jej pomoc.

Wrażliwy odbiorca natychmiast rejestruje powagę stanu emocjonal­nego osoby krzyczącej. Krzyk wywołuje u niego napięcie, które stawia go w stan gotowości. Początkowo może to być dezorientacja, brak wie­dzy o zdarzeniu wywołującym krzyk. Jeżeli w życiu wrażliwego od­biorcy ów dźwięk najczęściej wiązał się z uczuciem gniewu czy złości, to przypisze krzyczącemu ten rodzaj emocji.

Gniew, złość to emocje, które – jak każda inna – pełnią ważną rolę w życiu psychicznym człowieka. Ich zadaniem jest w błyskawiczny spo­sób informować, z pominięciem racjonalnej analizy, że pojawiła się ja­kaś przeszkoda na drodze do określonego celu. Może to być niespodzie­wany korek w drodze do pracy, opieszały pracownik urzędu, w którym zała­twiamy ważną sprawę, trudności, na jakie napotyka się w trakcie rozwią­zywania zadań matematycznych.

Emocje dostarczają także energię potrzebną do rozwiązania pro­blemu, który je wywołuje. Lęk daje matce siłę konieczną do uratowania dziecka z niebezpiecznej sytuacji. Energia związana z gniewem pozwala pokonać przeszkodę; ponowić próbę, poszukać odmiennych rozwiązań, poprosić o pomoc innych. W relacjach interpersonalnych, kiedy prze­szkodą jest zachowanie drugiego człowieka, energia ta często ujawnia się w siłowych rozwiązaniach: klaps dziecku, które przeszkadza w pracy, głośny klakson i niebez­pieczne manewry na jezdni, awantura w urzędzie. I to już jest agresja.

Odczuwanie gniewu czy złości jest naturalną reak­cją człowieka. Samo w sobie nie jest złem. Zły może być natomiast sposób przeżywania emocji. Tłumienie jej w sobie, maga­zynowanie, ustawiczne powracanie do przeżywania jej pociągają za sobą poważne ryzyko dla prawidłowego funkcjonowania. Napięcie kumuluje się i może to doprowadzić do cho­rób psychosomatycznych. Bywa też tak, że gniew wyzwala się ze zwie­lokrotnioną siłą, często nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji. Tłumiona i hołubiona złość na kolegę, przez któ­rego ktoś został obrażony publicznie, może któregoś dnia znaleźć ujście w paskudnej awanturze, a jej powo­dem będzie jakaś banalna uwaga. Także wszelkie agresywne działania wywołane przez te emocje nie mogą uzyskać społecznej akceptacji. Krzyk połączony z raniącymi słowami jest agresją słowną. Krzywdzi drugiego człowieka. I nie chodzi tu tylko o obraźliwe, wulgarne słowa. Wszelkie oceny, częściej te krytyczne, od­mawianie komuś racji, ironi­zowanie, aluzje – szczególnie wtedy, gdy są połączone z silnym napię­ciem emocjonalnym – są odbierane jako inwa­zja na terytorium psycho­logiczne człowieka. Pojawia się uczucie zagro­żenia.

Sposób reagowania na agresywne słowa wynika z doświadczeń ży­ciowych jednostki. U jednych będą one wywoływały lęk, obawę i zmu­szały do reakcji ucieczkowych. Tak zachowują się ludzie słabi psychicz­nie, o niskiej samoocenie, z dużym poczuciem winy, lękowo nastawieni do życia, nie radzący sobie w trudnych sytuacjach. Często w swoim ży­ciu doświadczali agresji i to na ogół od ważnych dla nich osób, np. rodzi­ców. Równocześnie otrzymywali przekazy o swojej nieudolności, małej wartości. W efekcie, uważają, że nie mają prawa do obrony swojej god­ności i muszą znosić obelgi. Wzrasta ich poczucie winy, jeszcze bardziej obniża się samoocena. Uciekają wtedy w głąb siebie, stają się zewnętrz­nie nieczuli, obojętni.

U ludzi z silną osobowością najczęściej reakcja obronna ma postać kontrataku. Ich doświadczenie życiowe mówi, że tylko agresja pozwoli uniknąć skrzywdzenia. Obserwowali, jak inni – silni, ważni dla nich lu­dzie – radzili sobie w takich sytuacjach i potem sami sprawdzali z „suk­cesem” te rozwiązania, gdy poczuli się zagrożeni. Syn, którego ojciec ostrymi słowami „ustawia” matkę, przenosi ten model zachowania w relacjach z rówieśnikami. Często ojciec jest dumny z tego, że jego dziecko „nie po­zwala sobie w kaszę dmuchać”. Efekty, jakie uzyskuje oraz zachęta ze strony rodzica, upewniają go, że taki styl zachowania jest korzystny.

Reakcje agresywne mogą być też wywołane poczuciem krzywdy, rodzącym bunt i chęć odwetu. Jeżeli nie mogę bezpośrednio „oddać” krzywdzicielowi, to odreaguję na innych, słabszych. Bardzo często dzieci, słuchające obelżywych wyzwisk pod swoim adresem w domu, tak samo traktują kolegów na podwórku.

Zupełnie inaczej zachowuje się człowiek, któremu w procesie wy­chowania wpojono szacunek dla siebie i innych. Okazuje on swoje emo­cje złości, gniewu w sposób asertywny. Nie ma intencji zadawania bólu innym, ale też nie pozwala krzywdzić siebie. Mówi innym o swoich uczuciach w zaistniałej sytuacji. Zawierza drugiemu człowiekowi, ufa, że zrozumie on, jakim utrudnieniem jest dla niego to, co on mu robi i tym samym zmieni zachowanie.

Już od zamierzchłych czasów człowiek wiedział, co można osiągnąć posługując się krzykiem. Z pełną świadomością zaczął go wykorzysty­wać w bitwach. Ruszając do ataku, krzykiem próbował przestraszyć wroga, zmusić go do ucieczki. Również obecnie ludzie często świadomie używają krzyku, aby manipulować innymi. Wiedzą, że wywołując strach, zmuszą innych do uległości lub ucieczki. Mają też świadomość, że krzy­kiem można zmobilizować drugiego człowieka do agresywnych działań. Zachęcają w ten sposób do dalszych zmagań i podsycają agresję. Tak więc, nie zawsze krzyk jest przejawem stanu emocjonalnego, ale może być narzędziem użytym do wywołania odpowiednich zachowań.

Naturalne jest, że człowiek reaguje na krzyk. Co zatem powinien zro­bić, aby jego zachowanie nie było ucieczką czy agresją? Należy dążyć do wykształcenia u siebie asertywnego sposobu radzenia sobie z przeży­wa­nym uczuciem gniewu czy strachu. Konieczna jest tu umiejętność rozpo­znawania swoich emocji. Jeżeli potrafi się nazwać władające nami uczucia i ma się świadomość, co je wywołało, to połowa sukcesu. Po­zwoli to „nie podłączyć się” pod emocje krzyczącego, a jedynie go zro­zumieć.

Umiejętność kontaktowania się z własnymi odczuciami powinna być rozwijana od małego dziecka. Na ogół nie ma z tym problemu, jeżeli dotyczy to uczuć pozytywnych. W przypadku emocji negatywnych, wielu rodziców nie potrafi pomóc dziecku nazywać je i rozróżniać. Naj­częściej doprowadzają do ich tłumienia. Nie po­zwalają mu okazywać złości i gniewu, bo tego „nie powinny odczuwać grzeczne dzieci”. Chłopcu nie przy­stoi uczu­cie strachu, „bo jaki z niego będzie żoł­nierz”.

Dzieci, wiedząc, że nie są to akceptowane emocje, starają się ich nie ujawniać. Mały człowiek powinien być wychowywany w poczuciu prawa do odczuwania gniewu, przy jednoczesnym zakazie okazywania go w sposób agresywny. Dziecko musi wiedzieć, że czymś innym jest od­czuwanie złości, a czymś innym rozładowanie jej przez agresję. W procesie wychowywania, należy wyraźnie odróżniać uczucie gniewu od zacho­wania agresywnego.

Odpowiednie wyrażanie złości czy gniewu, polega na komunikowa­niu drugiej osobie, że jej zachowania przeszkadzają i tym samym wzbu­dzają negatywne emocje. Wskazane jest, na przykład, informowanie palącej osoby, że dym papierosowy nam szkodzi i czujemy się rozdraż­nieni przebywając z palaczem. Jeżeli to nie skutkuje, ostrzegamy o zło­żeniu zażalenia u odpowiedniej osoby (konduktora lub kierownika, w sytuacji zakazu palenia w miejscu publicznym) lub o przerwaniu roz­mowy podczas spotkania towarzyskiego. Oczywiście, należy być konse­kwentnym w realizowaniu tego postanowienia.

Oprócz kontrolowania i odpowiedniego wyrażania swoich uczuć, ważne jest też posiadanie umiejętności radzenia sobie z werbalną agresją innych. Potrzebna jest nam zdolność do odczuwania emocji drugiej osoby, nazwania jej i zrozumienia przyczyny, która ją wywołała. Umie­jętne wysłuchanie tego, co czuje krzyczący, pozwoli mu zredukować napięcie i rozwiązać problem.

Rodzic powinien umieć nazwać emocje, które spowodowały krzyk dziecka. Odzwierciedlając jego stan, pozwoli dziecku poczuć się zrozu­mianym, co ułatwi rozmowę na temat zaistniałej przeszkody. Mówiąc o swoim problemie, dziecko wycisza się i samodzielne szuka sposobu rozwiązania go. Nie należy dać się sprowokować do sprzeczki ani dać się zdominować. To jego problem i ono musi sobie z nim poradzić.

Pamiętajmy, że krzyk, to jeden ze sposobów manipulowania innymi osobami. W przypadku, kiedy czujemy, że ktoś w ten sposób chce na nas wpływać, konieczne jest odkrycie właściwego motywu osoby krzyczącej i powiedzenie jej o tym. Tym samym wytrącimy jej broń z ręki.

Krzyk nie zawsze musi prowadzić do agresji.

Małgorzata Nowak

 (1953), psycholog pracujący w oświacie z dziećmi i młodzieżą, ich rodzicami i wychowawcami. Poznań.