Czytelnia Karmel wróć

Na szczycie doświadczenia trynitarnego. Refleksje nad Żywym płomieniem miłości św. Jana od Krzyża


Grudzień 14, 2018

W historii duchowości chrześcijańskiej można zauważyć, jak wielcy mistrzowie bardzo często zwykli ilustrować szczyty świętości i doskonałości światłem doświadczenia życia trynitarnego w człowieku. Tak czynili na przykład: Bazyli, Grzegorz z Nyssy, Cyryl Aleksandryjski spośród Ojców Wschodnich; Augustyn, Ruysbroeck, Tauler, Aniela z Foligno, Katarzyna ze Sieny, Teresa z Avila, Maria Magdalena de Pazzi. Jan od Krzyża jest pośród wielkich mistrzów i świętych jednym z tych, którzy wybitnie wyróżniają się w takim przedstawianiu duchowości, zwłaszcza w komentarzu do ostatnich strof swojej Pieśni duchowej, a jeszcze bardziej w Żywym płomieniu miłości – dziele w całości poświęconym temu tematowi.

Poezja natchniona

Według twierdzenia samego autora, w roku 1584 ułożył on podczas medytacji krótki wiersz składający się z czterech strof. Zwrotki te są pełne fascynującej tajemnicy i wzniosłego natchnienia; strofy godne wielkiego mistycznego poety jakim jest Jan. Ukazują one niezwykłe doświadczenie wewnętrzne i stąd mogą być uważane za dokument autobiograficzny, nawet jeśli napisane były na prośbę osoby oddanej życiu duchowemu, kierowanej przez niego i głęboko do niego przywiązanej: szlachcianki Anny de Peńalosa.

Poezja ta nie należy do lektur łatwych; dlatego owa szlachcianka naciskała na Jana, by napisał dla niej komentarz do tych strof, tak jak wspaniale uczynił to w przypadku Nocy ciemnej i Pieśni duchowej, dając nam w ten sposób arcydzieła traktatów mistycznych. Z początku Jan nie zgadzał się na to, ponieważ strofy zawierały rzeczywistości i prawdy tak subtelne oraz doświadczenia tak bardzo nadzwyczajne, że nie można ich do końca pojąć ani przekazać. Później jednak, jak w wielu innych przypadkach, przyszedł czas obfitego zrozumienia i zapału, który wydaje się naruszać tak drogie i zazdrośnie strzeżone granice wewnętrznego wyciszenia i kontemplacji. Jan napisał komentarz do tych natchnionych strof – jak utrzymują biografowie w piętnaście dni. Ofiarował światu niezrównany klejnot doświadczenia, teologii mistycznej i mistagogii. Znajdujemy się tu na najwyższych szczytach życia duchowego. Porównując tę księgę z Pieśnią duchową Jan pisze: Chociaż w strofach poprzednio objaśnionych mówiliśmy już o najwyższym stanie doskonałości, do jakiego można dojść w tym życiu, czyli o przeobrażeniu w Boga, to jednak te strofy mówią o bardziej jeszcze udoskonalonej i utrwalonej miłości w tym samym stanie przeobrażenia. Choć bowiem jest prawdą, że to, o czym jedne i drugie mówią, jest tym samym stanem przeobrażenia, i że w takim nie można już dalej postąpić, to jednak, z biegiem czasu i w miarę ćwiczenia się można o wiele więcej utrwalić się i ugruntować w miłości. Dzieje się tu bowiem podobnie jak z drzewem, które zapalone przemienia się i łączy z ogniem a im większy jest żar ognia i im dłuższy czas ono w nim przebywa, tym więcej się rozpala, aż w końcu całe staje się ogniem i jednym płomieniem (św. Jan od Krzyża, Żywy Płomień Miłości, [ŻPM] Prolog 3). To właśnie w ukazaniu najbardziej subtelnych warunków doskonałości miłości, to znaczy świętości, Jan od Krzyża daje nam wspaniałą wizję doświadczenia życia trynitarnego. Postaramy się uchwycić tutaj niektóre elementy nauczania Świętego w Żywym płomieniu miłości.

Na wstępie zaznaczmy, że dzieło to nie stanowi wykładu systematycznego, posiadającego ścisłą strukturę, tak jak to zauważamy w Drodze na Górę Karmel czy w Nocy ciemnej, choć także te dwa dzieła powstają jako komentarz do słynnej poezji: En una noche oscura. Żywy płomień miłości można by nazwać raczej przedłużoną kontemplacją wyrażoną słowami. Jest to opis „na żywo” doświadczenia, które jest intensywnie i z pasją przeżywane w tym samym momencie, w którym dokonuje się jego opis. Oto dlaczego dzieło to okazuje się trudne do zebrania w określone schematy czy rozumowania teologiczne. Stanowi ono burzliwe doświadczenie całego bytu, aż do jego najgłębszych głębi. Wszak celem tych refleksji nie jest zaprezentowanie jakiegoś studium, choćby krótkiego, lecz jedynie podkreślenie wymiarów bogatego przeżycia, jakim jest doświadczenie życia trynitarnego.

Główne elementy

Istnieją trzy główne aspekty owego doświadczenia i życia trynitarnego w człowieku podkreślane przez Jana od Krzyża: głębia i bogactwo działania realizowanego przez Osoby Boskie; cudowne skutki tego działania przez komunikację życia trynitarnego, która upodabnia człowieka w sposób witalny do wewnętrznego życia Trójcy; ukazanie wielkości człowieka pochodzącej z udzielania się i działania Boskich Osób. Te trzy aspekty nie są rozdzielne i występują ściśle powiązane na wszystkich stronach dzieła. Obecność, działanie i komunia dotyczą zawsze wszystkich trzech Osób Boskich; jednakże akcent położony jest bezpośrednio na Słowo, a jeszcze bardziej na Ducha Świętego. Uzasadnienie tego jest dość oczywiste: według planu zbawienia chcianego przez Ojca, Słowo i Duch Święty są przez Niego posłani dla uświęcenia człowieka. Dzieje się to zwłaszcza przez samoudzielanie się Osób, przez ich działanie i przez upodobnienie zawarte w zamieszkiwaniu w człowieku. Nacisk Jana od Krzyża położony na rolę Ducha Świętego tłumaczy się tym, iż autor nigdy nie odrywa wzroku od miłości jako istoty doskonałości i głównego dynamizmu postępu duchowego, nie wyłączając wielkich oczyszczeń mistycznych. Jest zatem czymś naturalnym, że wzniosła miłość, o której mówi w tej księdze, prowadzi go spontanicznie do uwypuklenia działania Ducha Świętego, Miłości niestworzonej, wzajemnej Miłości Ojca i Syna oraz ich pierwszego Daru udzielonego człowiekowi w porządku uświęcenia. Duch Święty działający jako Miłość Ojca i Syna, i udzielający się nam jako Ich Dar, prowadzi nas w sposób konieczny do całej Trójcy.

Dla łatwiejszego zrozumienia bogactwa skutków, jakie Jan od Krzyża przypisuje doświadczeniu trynitarnemu, należy mieć na uwadze jego wyakcentowanie i charakterystykę zamieszkiwania trynitarnego. Zwykle kiedy mówimy o zamieszkiwaniu odwołujemy się do znaczenia zejścia Osób Boskich do nas. Znaczenie jak najbardziej słuszne, ponieważ sam Jezus mówi o swoim i Ojca przyjściu do nas. Jednakże Jan od Krzyża wydaje się akcentować znaczenie wejścia człowieka w Trójcę, jakby wchodzenia w całą intymność misterium trynitarnego. Przywołując bowiem słowa Chrystusa dla wyjaśnienia cudownych i niewymownych skutków zamieszkiwania, pisze: [On sam] powiedział, że do tego, kto Go miłuje, przyjdzie Ojciec, Syn i Duch Święty i będą w nim przebywać (J 14,23). Sprawia przez to, że i kochający żyje w Ojcu, Synu i Duchu Świętym, czyli ma udział w życiu Boga (ŻPM, Prolog 2). Zobaczymy niżej jak ta formuła pomoże nam zrozumieć bogatą teologię trynitarną św. Jana.

Wśród płomieni Ducha Świętego

W pierwszej strofie bardzo mocno zaakcentowane jest działanie Ducha Świętego, wraz z całym bogactwem uświęcających skutków tego działania. Tym płomieniem miłości – pisze Jan od Krzyża – jest duch jej Oblubieńca, tj. Duch Święty. Czuje Go dusza w sobie nie tylko jako ogień, który ją ogarnął i przemienił w słodką miłość, lecz również jako ogień, który nadto płonie w niej samej i czyni ją płomieniem, jak sama mówi. Płomień ten za każdym swym wybuchem zanurza duszę w chwale i orzeźwia ją obfitością życia Bożego. I na tym właśnie polega działanie Ducha Świętego w duszy przemienionej w miłość, że jej akty, które wzbudza wewnętrznie, rozpłomieniają ją i są żagwiami miłości. W tej miłości zjednoczona wola duszy kocha w najwyższym stopniu stawszy się jedną miłością z tym płomieniem [ŻPM 1,3].

Jan stwierdza, że wola zostaje porwana i pochłonięta przez żar Ducha Świętego, oraz że dusza w tym stanie nie może wykonywać aktów woli, jeśli Duch Święty nie wykonuje ich wszystkich i nie pobudza jej do nich. Wskutek tego wszystkie jej czynności są boskie, jako że jest pobudzona i działa pod wpływem Boga [ŻPM 1,4]. Precyzuje dalej, że dzięki płomieniowi przemieniającemu duszę udziela się jej Ojciec, Syn i Duch Święty i dodaje: „Tak wzniosła jest rozkosz wskutek tego ognia, jaki w niej rozpala Duch Święty, że daje jej smak tego, co zawiera w sobie życie wieczne [ŻPM 1,6]”. Głębia i skuteczność działania Ducha Świętego wyjaśnione są przez obraz ognia, który rani duszę w jej najgłębszym centrum. Jan wyjaśnia, że Bóg jest centrum duszy, i że siłą, która popycha ją ku temu centrum jest miłość. Im większa jest siła miłości, im wyższe są jej stopnie, tym głębiej dusza przenika tajemnicę Boga: gdy dojdzie ona do Niego według wszelkich możliwości swej istoty i według siły swych działań i skłonności, wówczas osiągnie ostateczny i najgłębszy swój środek, Boga. Nastąpi to wtedy, gdy wszystkimi siłami swymi pozna, ukocha i posiądzie Boga [ŻPM 1,12]. Duch Święty jest zatem miłością, która zajmuje i opanowuje wszystkie siły i całą potencjalność duszy, przez co staje się jakby siłą grawitacyjną zanurzającą duszę w Bogu, czyli w samym centrum jej istnienia: Tak więc, gdy dusza mówi, że płomień miłości rani najgłębszy jej środek istoty, to znaczy, że gdy Duch Święty przeniknie do głębi jej substancję, jej władze i siły – rani i napełnia ją całą [ŻPM 1,14].

Kiedy bierze się pod uwagę potęgę działania Ducha Świętego, można bardzo łatwo zrozumieć nadzwyczajne bogactwo skutków uczynionych w porządku doskonałości miłości i komunii, jaka zaczyna panować pomiędzy Boskimi Osobami i duszą. Jan od Krzyża nie znajduje słów, by ukazać cały ten przepych. Wyjaśnia przemianę poszczególnych władz duchowych wynikającą z faktu zamieszkiwania Boga w duszy człowieka: oświecając boskim sposobem jej rozum w mądrości Syna, uweselając jej wolę w Duchu Świętym i sprawiając, że zostanie pochłonięta całkowicie i z niezmierną mocą w uścisku Ojca i w bezmiarze Jego słodyczy [ŻPM 1,15 ].

Jan od Krzyża ucieka się do mocnych wyrażeń, jakie znajdujemy u wielkich pisarzy duchowych Wschodu, takich jak „ubóstwienie” czy „przebóstwienie” człowieka. Komentując ostatni wers strofy, w którym dusza wzywa Płomień, by zerwał zasłonę obecnego życia w słodkim spotkaniu miłości, pisze: rzeczywiście są to spotkania, w których Bóg przenika samą substancję duszy, przebóstwiając ją przez całkowite pochłonięcie jej w swój byt. To jest właśnie przyczyną, dla której Bóg zbliżył się do niej i przeniknął ją na wskroś w Duchu Świętym, którego udzielania bywają gwałtowne, zwłaszcza gdy są tak pełne ognia, jak w tym zderzeniu [ŻPM 1,35]. Dla ukazania głębi uświęcającego działania Ducha Świętego Doktor Mistyczny odwołuje się często do wyrażenia działania w samej substancji duszy. Zauważyliśmy to już wcześniej, kiedy ukazywał nam duszę, którą Duch Święty przenika do głębi: jej substancję, jej władze i siły [ŻPM 1,14]; mówiąc o rozkoszach miłosnych Płomienia mówi: w samej istocie duszy odbywa się to święto Ducha Świętego [ŻPM 1,9]. Opisując kondycję duszy, na początku komentarza do tej strofy pisze: Dusza czuje się cała rozpalona i wszystko wnętrze swoje ma zanurzone w chwale i miłości, tak iż głębię jej istoty zalewają strumienie chwały [ŻPM 1,1]. W końcu, podsumowując cały ten komentarz, wkłada w usta duszy słowa: O płomieniu Ducha Świętego, który tak dogłębnie i czułe przenikasz substancję mej duszy i wypalasz ją swym błogosławionym żarem! [ŻPM 1,36].

Przez te wyrażenia Jan chce ukazać w jaki sposób działanie Ducha Świętego obejmuje całego człowieka, aż do korzeni jego bytu poddając go całkowicie pod swoje panowanie i sprawiając, że staje się człowiekiem „duchowym” w pełnym ewangelicznym i Pawłowym sensie tego słowa. Dlatego pisze, że kiedy dusza dojdzie do najwyższego stopnia miłości – przeniknięta, przemieniona i cała zamieniona w płomień przez Ducha Świętego – zrani ją miłość Boża aż do ostatniego i najgłębszego środka, a tym samym przemieni ją i rozpromieni podług jej całej istoty, władz i sił w takim stopniu, w jakim tylko zdolna jest to przyjąć, i sprawi, że upodobni się całkowicie do Boga [ŻPM 1,13].

Pod działaniem Ducha Świętego, dokonującym się w człowieku z całą potęgą i słodyczą – żywy Płomień bowiem rani słodko duszę w jej najgłębszym środku – nie tylko doświadcza się niewymownie obecności, udzielania się i działania Ojca i Syna, lecz także odsłania się duszy w sposób cudowny jej wielkość i jej Boże podobieństwo. Jan od Krzyża kładzie w usta duszy takie oto wyznanie zwrócone do Płomienia: O płonąca miłości, jak rozkosznie swymi miłosnymi poruszeniami napełniasz mnie chwałą, jaką tylko przyjąć jestem zdolna! Dajesz mi bowiem boskie poznanie, odpowiednio do całej zdolności i pojemności mego rozumu, wlewasz mi miłość, stosownie do największej wytrzymałości mej woli, rozkoszujesz mię w samej mej substancji strumieniami twych rozkoszy, wskutek boskiego zetknięcia i substancjalnego zjednoczenia, odpowiednio do największej czystości mej substancji, zdolności i zasięgu mej pamięci! [ŻPM 1,17].

Potęga i słodycz działania trynitarnego, witalna zażyłość zjednoczenia ustanowiona przez Trójcę z duszą, cudowne skutki przemieniające i przenikające całą egzystencję, wspaniała wielkość człowieka objawiająca się w doświadczeniu trynitamym: oto główne elementy ukazane przez Jana od Krzyża w komentarzu do tej pierwszej strofy Żywego płomienia miłości. Te same elementy ukazane są przez niego, choć z różnymi modulacjami i podkreśleniami, w komentarzu do pozostałych trzech strof. Z tej racji nasze dalsze refleksje będą krótsze.

Pod działaniem Boskich Osób

Komentarz do drugiej strofy rozpoczyna się następującym jasnym stwierdzeniem: W tej strofie dusza tłumaczy, że wszystkie trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej: Ojciec, Syn i Duch Święty dokonują w niej boskiego dzieła zjednoczenia. Ręka więc, upalenie i dotknienie w istocie swej są jedną i tą samą rzeczą; daje im tylko różne nazwy odpowiadające im ze względu na skutki, jakie każda z nich sprawia. Upaleniem jest Duch Święty; ręką – Ojciec, dotknieniem – Syn. I uwielbia tu dusza Ojca, Syna i Ducha Świętego, uwydatniając trzy wielkie łaski i dary, które w niej sprawiają, zamieniwszy już jej śmierć w życie i przeobraziwszy ją w siebie [ŻPM 11,1].

Te uściślenia Świętego mają na celu oddalenie jakiegokolwiek nieporozumienia doktrynalnego, rozdzielającego, na przykład, pole działania poszczególnych Osób, lub też odwrotnie, negującego działalność poszczególnych Osób, tworzącego w ten sposób fundament relacji duszy z każdą z Nich w zamieszkiwaniu i w doświadczeniu trynitamym. W języku ludzkim, tak ograniczonym i nieadekwatnym jeśli chodzi o treść tajemnicy trynitamej, nie można w inny sposób postępować w poszukiwaniu zrozumienia tej tajemnicy. Zresztą jest to również kryterium Bożego objawienia jeśli chodzi o historię zbawienia i działalność poszczególnych Osób Boskich.

Kierując się tym samym kryterium Jan mówi o doświadczeniu mistycznym, przypisując poszczególnym Osobom elementy przemiany mistycznej. Dlatego pisze: Pierwszym „darem” jest „błoga rana”, którą przypisuje Duchowi Świętemu i dlatego nazywa Go „upaleniem”. „Drugim” jest „przedsmak życia wieczystego”, który przypisuje Synowi, stąd nazywa Go „ miłym dotknieniem ”. „ Trzecim ” wreszcie darem jest jej przeobrażenie w Boga, które spłaca należycie „zaległości duszy”; to przypisuje Ojcu i dlatego zwie Go „miłą ręką” [ŻPM 11,1].

Jan mówi o działaniu Ducha Świętego bardzo obszernie [ŻPM 11,2-15]. W gruncie rzeczy wydaje się kontynuować poprzedni tok myślenia wykorzystując wszystkie zastosowania obrazu ognia. Duch Święty jest jednocześnie potężnym i delikatnym upaleniem. Rani On duszę tak bardzo, że nie zostawia żadnego miejsca zdrowego: dlatego dusza cała jest przemieniona w miłość i wszystko czyni z miłości. Ale jej najprawdziwszą miłością jest sam Duch Święty, Miłość niestworzona, Miłość wzajemna, w której Ojciec i Syn się miłują i w której miłują Oni człowieka zrodzonego na nowo przez łaskę. To właśnie w tej miłości dusza na nowo miłuje Boskie Osoby, stając, jeśli można tak powiedzieć, na tej samej linii miłości Osób. Jan mówi o ogniu miłości, który mając nieskończoną siłę, może strawić nad wszelkie pojęcie i przeobrazić w siebie duszę, którą ogarnie [ŻPM 11,2].

Upalenie przenika głębię substancji duszy [ŻPM 11,6]. Jan nazywa je dotknięciem duszy przez Bóstwo bez żadnej formy ni figury rozumowej czy wyobrażeniowej [ŻPM 11,8]. Chodzi więc o działania całkowicie nadprzyrodzone i boskie, prowadzące do najwyższego stopnia możliwości świata łaski. Opisując skutki owego zalania przez Ducha Świętego Jan pisze: Szczęśliwa dusza, która szczęśliwym losem dochodzi do tego upalenia, wie wszystko i wszystkiego smakuje, jest całkowicie wolna i wszystko osiąga, nikt nie może jej pokonać, nic jej nie dosięga, stosuje się bowiem do niej to, co mówi Apostoł: „ Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, a sam przez nikogo nie jest sądzony” (1 Kor 2,15). „Duch bowiem wszystko przenika, nawet głębokości Boże” (1 Kor 2,10); to bowiem jest przymiotem miłości, że przenika wszystkie dobra Umiłowanego [ŻPM 11,4].

O działaniu Słowa, nazywanego delikatnym dotykiem, Jan mówi w Żywym Płomieniu Miłości [11,17-21]. W rzeczywistości można by tu mówić o dotknięciu Ojca, jako że Słowo jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty (por. Hbr 1,3).

Bardziej niż do tłumaczenia i opisywania, Jan ucieka się do wołania i gorącej modlitwy kontemplacyjnej, właściwej dla duszy-oblubienicy wołającej do swojego Oblubieńca-Wcielonego Słowa Boga [ŻPM 11,17-18]. Chodzi tu o dotknięcie, to znaczy o działanie i samo- udzielanie substancji i istoty Boga substancji duszy, czyli jej najgłębszej istoty [ŻPM 11,21].

Tu również skutki są wspaniałe. Jan mówi o nich stwierdzając, iż dotknięcie daje przedsmak życia wiecznego. Oto ów opis: Smakuje więc tu dusza wszystkich rzeczy Bożych, gdyż udziela się jej moc, mądrość, miłość, piękno, łaska, dobroć Boża. A ponieważ Bóg jest tym wszystkim, więc za jednym Jego dotknięciem zaznaje dusza tego wszystkiego pospołu i raduje się w swoich władzach i w swej istocie [ŻPM 11,21]. Autor zatrzymuje się przy opisie tych skutków komentując werset: Przez śmierć wprowadzasz do życia pełności. Bóg-Trójca przez tę wzniosłą wymianę całkowicie przeobraził człowieka. W tym życiu nowym… wszystkie pożądania i władze duszy, stosownie do swych skłonności i czynności… zamieniają się w boskie [ŻPM 11,33). Intelekt, wola, pamięć, skłonności sfery zmysłowej i wszystkie bodźce oraz dążenia praktyczne, aż do najgłębszego rdzenia, jakim jest natura i byt człowieka: wszystko to zostaje podniesione, zjednoczone z Bogiem, przeobrażone w świat boski [ŻPM 11,33-34]. Powstaje człowiek nowy, zwierciadło Trójcy i miejsce Jej słodyczy. Jan ujmuje tę relację w następującym stwierdzeniu: Ten Jednorodzony Syn twój, o ręko wszechmogąca Ojca, jest tym dotknięciem miłym, którym mnie dotknęłaś i zraniłaś w mocy twego upalenia [ŻPM 11,16].

Co się dzieje w głębi człowieka? Jan odpowiada: W tym stanie życia tak doskonałego czuje się dusza wewnątrz i zewnątrz jakby wśród ciągłych dni świątecznych i nieustannie napawa się jej duch jednym ogromnym rozradowaniem w Bogu, jakby pieśnią nową, zawsze nową, nabrzmiałą weselem i miłością w poznaniu swego szczęśliwego stanu [ŻPM 11,36).

W głębiach tajemnicy Boga

Przez obraz nadzwyczajnej piękności i skuteczności Jan od Krzyża ukazuje dynamikę działania trynitarnego i naszego przeobrażenia. Wskazuje na Boga-Trójcę w nieskończoności Jego najprostszego i jedynego bytowania w trzech Osobach. W doskonałości te Osoby – właśnie dlatego, że są nieskończone – wszystkie utożsamiają się w jedności Trójcy. Zawierają się jedne w drugich i wszystkie w każdej z osobna, będąc zarazem najbardziej realne i prawdziwe w swej charakterystyce. Język być może trudny dla naszego ograniczonego pojmowania, ale dyktowany przez majestatyczność bytu Boga.

Jan zatem ukazuje nam obraz niezliczonych pochodni ognia płonącego, by wskazać na nieskończoność doskonałości Boga. Stanowią one wspaniały świat światła i ognia, prawdy i miłości, bytu i dobra: wszystko w wymiarach nieskończoności.

Ten wspaniały świat zostaje przekazany człowiekowi duchowemu jako szczyt doskonałości, najwyższy poziom wstępowania ku Bogu-Trójcy, jako pewien przedsmak życia wiecznego. Mamy tu najwyższe urzeczywistnienie zamieszkiwania trynitarnego, pełni życia i doświadczenia mistycznego w granicach kondycji ziemskiej człowieka.

Uwydatniony jest przede wszystkim sposób w jaki Jan od Krzyża wyjaśnia to przeobrażenie człowieka w Boga-Trójcę. Ukazanie doskonałości i tajemniczego bytowania Boga nie odbywa się przez komunikację z zewnątrz, przez ujawnienie jakiejś prawdy obiektywnej i abstrakcyjnej, która wytwarza dystans pomiędzy człowiekiem i rzeczywistością boską. Mówi on, że człowiek zostaje wprowadzony w głębię i w sam rdzeń życia tego boskiego świata, asymiluje to życie i zostaje przez nie asymilowany, czyni je swoim, przeobraża się w nie. W konsekwencji potężnego i słodkiego działania Ducha Świętego, jako Miłość Ojca i Syna oraz jako Ich Dar, człowiek zostaje wprowadzony we wnętrze tego świata, pośród blasków pochodni. Taka jest moc światła i ciepła każdej z Nich z osobna i wszystkich razem wziętych, że człowiek przeobraża się w Nie. W ten sposób osiąga się owo przebóstwienie, owo upodobnienie człowieka do Boga-Trójcy, tak bardzo uwydatnione przez Doktora Mistycznego.

Dzięki sile działania i samoudzielania się Ducha Świętego przeobrażenie i upodobnienie dokonane w człowieku nie tylko prowadzi go do życia doskonałościami Boga, ale przeobraża go także w źródło życia w odniesieniu do Boga. Jan mówi bowiem, że dusza tak bardzo przeobrażona zostaje w boskie doskonałości, że je odzwierciedla i odbija w kierunku Boga-Trójcy. Pragnie to zaznaczyć gdy mówi, że władze duszy – otchłanie głębin zmysłu – oddają Bogu światło i jednocześnie ciepło Umiłowanemu. Oto jeden z wielu wspaniałych opisów Jana zawarty w komentarzu do trzeciej strofy: Te otchłanie władz duszy, tak niepojęte i przedziwnie pogrążone w zachwycających odblaskach owych pochodni, które, jak mówiliśmy, płoną w duszy, prócz tego całkowitego oddania, jakie z siebie czynią Bogu, oddają Mu nadto w Nim samym te wszystkie odblaski, które w miłosnej chwale otrzymały. Wsparte na Bogu w Bogu, stawszy się również pochodniami gorejącymi w odblaskach pochodni Bożych, niosą Umiłowanemu to samo światło i ten sam żar z blaskami miłości, które otrzymują. W ten sam bowiem sposób, w jaki je otrzymują, oddają Temu, który je przyjmuje, a czynią to z tymi samymi doskonałościami, z jakimi im Bóg daje [ŻPM 111,77] …dusza, będąc cieniem Boga przez to substancjalne przeobrażenie, działa w Bogu przez Boga to, co On sam przez siebie działa w niej [ŻPM 111,78].

Chodzi o takie doświadczenie życia trynitarnego, które Jan kwalifikuje jako największą łaskę, jaką może jej dać w tym życiu [ŻPM III,3]. Bóg i dusza miłują w ten sam sposób: Przez ten dar, jaki dusza składa Bogu, daje Mu dobrowolnie Ducha Świętego jako swoją własność, by się w Nim rozmiłował, tak jak na to zasługuje [ŻPM 111,79]. Bóg i dusza działają tak samo, gdyż Ojciec, Syn i Duch Święty łącznie udzielają się duszy i te Boskie Osoby są w niej blaskiem oraz ogniem miłości [ŻPM 111,80]. Jest to doświadczenie miłości i życia: pomiędzy Bogiem a duszą powstaje czynna wymiana wzajemnej miłości w zgodnym zjednoczeniu i oddaniu się zaślubin, w którym wspólne dobro obojga, jakim jest boska istota, przez dobrowolne oddanie go jeden drugiemu posiadają równocześnie razem [ŻPM 111,79]. Jan dodaje tu słowa Jezusa skierowane do Ojca: wszystko moje jest Twoje, a Twoje jest moje (J 17,10).

Cud stworzenia

Zakończmy to krótkie rozważanie wydobywając jeszcze jedną bezcenną perłę z komentarza do czwartej strofy. Jan od Krzyża mówi w nim o tajemniczym przebudzeniu, jakie Słowo Boga, Oblubieniec duszy, sprawia w niej odkrywając przed nią wzniosłe prawdy z niewymowną łagodnością i miłością. Słowo zamieszkuje w człowieku i posiada go w sposób całkowity, aż do rdzenia jego istoty, przez swoją twórczą siłę i obecność z niej wynikającą. Dusza, która doszła do przeobrażenia mistycznego zdaje sobie sprawę z tej ciągłej obecności Oblubieńca w jej najgłębszej głębi. Taki jest warunek doskonałego stanu łaski, który – jako uczestniczenie w boskiej naturze – trwa w istocie człowieka, udzielając mu istoty „boskiej”. Owa jedność habitualna doświadczana przez duszę nazywana jest przez Jana, w jego poetyckim języku, ukrytym odpoczynkiem Oblubieńca w głębi łona duszy-oblubienicy.

Kiedy Słowo chce, dokonuje tego, co Jan nazywa przebudzeniem, czyli aktu podobnego do tego, gdy ktoś budzi się ze snu, otwiera oczy i oddycha. Oto jego opis: To przebudzenie… jest pewnym poruszeniem, które Słowo Przedwieczne czyni w samej substancji duszy z takim majestatem, potęgą i chwałą, i z tak głęboką słodyczą, że się jej zdaje, iż wszystkie balsamy, wonności i kwiaty świata całego zbierają się razem, wstrząsają i poruszają się, by rozlać swoją słodycz; i że wszystkie królestwa i księstwa świata, i wszystkie władze i potęgi niebios są wprawione w ruch. I nie tylko to, lecz że również wszystkie siły, istoty, doskonałości i wdzięki wszystkich stworzeń błyszczą blaskami i tak samo się poruszają wszystkie pospołu jednocześnie… Nie tylko zdają się poruszać te rzeczy, lecz również odsłaniają piękno swego bytu, swych przymiotów, piękności, wdzięków i źródło stworzenia, wyższego i niższego rzędu, w Bogu mają swe życie, swe siły i trwanie [ŻPM IV,4-5].

Chodzi tu o doświadczenie Boga w Jego stwórczym i utrzymującym przy życiu działaniu oraz o wszystkie te doskonałości, które na różne sposoby znajdują swe odbicie w niewyczerpanym bogactwie stworzeń. Bardzo wzniosłe jest poznanie Boga i niewymowna jest radość, jaką dusza odczuwa w tym geście miłości: Nie da się w żaden sposób wypowiedzieć, co dusza poznaje i odczuwa przy owym przebudzeniu się wielkości Boga w samej jej substancji, która, jak mówi, jest jej łonem. Rozbrzmiewa w niej jedna przepotężna pieśń bezkresnych wspaniałości Boga, tysięcy i tysięcy doskonałości nigdy nie zliczonych [ŻPM IV, 10].

Strofa ta mówi także o oddychaniu, o tchnieniu Boga w duszy: dusza w tym tchnieniu Ducha Świętego w Bogu odczuwa niepojętą rozkosz, napełnia się w najwyższym stopniu chwałą i miłością [ŻPM IV, 16]. Jan stwierdza, że nie chce o tym mówić, ponieważ chodzi tu o sprawy naprawdę niewymowne, i ogranicza się do krótkiego opisu: Jest to tchnienie, którym Bóg owiewa duszę, przy czym Duch Święty, przez owo przebudzenie ku wysokiemu poznaniu Bóstwa, ogarnia ją w stopniu odpowiednim do jej głębokiego zrozumienia i poznania Boga. Przez to tchnienie zanurza ją najgłębiej w Duchu Świętym i odpowiednio to tego, co poznała w Bogu, rozmiłowuje ją z wspaniałością i delikatnością. A ponieważ to tchnienie jest pełne dobra i chwały, przez nie napełnił Duch Święty duszę dobrem i chwałą, a przez to rozmiłował ją ponad wszelką chwałę i ponad wszelkie pojęcie, w głębokościach Boga [ŻPM IV, 17].

Zakończenie

Zamykając te krótkie refleksje niemal spontanicznie nasuwa się myśl, że człowiek, który doszedł do tego stopnia życia i doświadczenia duchowego, przebywa na szczycie Góry Karmel, gdzie – według Jana – mieszka jedynie cześć i chwała Boga, gdzie dusza ogarnięta płomieniem Ducha Świętego karmi się Bożą Mądrością.

Ale to wzniosłe życie mistyczne nie jest niczym innym, jak tylko pełnią i doskonałością łaski chrzcielnej, które osiąga się przez rozwój cnót będących dynamizmem łaski oraz przez intensywne działanie darów, które sprawiają, że człowiek przechodzi pod panowanie Ducha Świętego.

Jan od Krzyża, dla wyjaśnienia tego wzniosłego doświadczenia trynitamego, odwołuje się do Bożego objawienia dotyczącego zamieszkiwania i łaski naszego dzięcięctwa Bożego. Przypomina słowa Jezusa mówiące o Jego i Ojca przyjściu do duszy na mocy miłości [ŻPM, Prolog 2]; o rzekach wody żywej wypływających z głębi istoty człowieka wierzącego [ŻPM 1,1]; słowa Pawła o Duchu Świętym przenikającym głębokości Boga i objawiającym je człowiekowi [ŻPM 11,4]; słowa tegoż Apostoła mówiące o nowym człowieku w Chrystusie [ŻPM 11,33], poruszanym przez Ducha Świętego [ŻPM 11,33] i przemienionym w człowieka duchowego [ŻPM II, 74]. Ścianami nośnymi tej wzniosłej budowli mistycznej są wielkie prawdy Objawienia i teologii łaski, cnót teologalnych, darów Ducha Świętego, głębokich relacji życiowych pomiędzy Chrystusem i człowiekiem.

Niech te uściślenia pomogą nam przypomnieć sobie wielkie dziedzictwo duchowe jakie wszyscy w sobie nosimy: obecność, udzielanie się i działanie Boskich Osób. W zamieszkiwaniu trynitamym łaski chrzcielnej zawierają się obietnice wyższych form świętości.

tłum. o. Grzegorz Andrzej Malec OCD

o. Roberto Moretti OCD

(1910-1999) - karmelita bosy. Od 1953 do 1981 wykładowca teologii duchowości na „Terezjanum” w Rzymie. Był konsultorem Kongregacji ds. Świętych, członkiem Papieskiej Akademii św. Tomasza.