Komentarz Biblijny Karmelitanki Bose wróć

Piątek, VI tydzień zwykły

20-02-2020

Mk 8, 34–9, 1
Prawdziwi uczniowie Jezusa

Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?

Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi».

Mówił im także: «Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy».


Szukaj towarzystwa Jezusa

Teresa radzi: „Postaraj się o towarzystwo. A jakież mógłbyś znaleźć lepsze nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz. Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i z jaką pokorą raczy ciebie nauczać”.

Patrz na Tego, który patrzy na nas

Nawiąż z Jezusem osobisty kontakt, dostrzeż Jego spojrzenie, a następnie patrz Mu w oczy, bez lęku. Uświadom sobie, że nasze życie od Niego pochodzi i że On patrzy na nas z taką ogromną życzliwością.

Wsłuchuj się w Mistrza

Jezus nie tylko patrzy na nas, ale również do nas mówi.

Zachować życie. Stracić życie. Stracić życie – czy nie chodzi o trudną umiejętność dobrego znoszenia sytuacji, których nie możemy zmienić; cierpienia i trudów, których nie możemy uniknąć; zwykłych trudów związanych z życiem. Ta mądrość daje wolność do patrzenia na to, co istotne, co ponad nimi. Jesteśmy wówczas otwarci na Życie.
Zachować życie – gdy uczynię z moich potrzeb, zwłaszcza z potrzeby niecierpienia, niedoznawania bólu, centrum mojego zaangażowania. Wówczas całe moje istnienie zostaje związane we mnie, w egocentryzmie. To śmierć i brak wolności, brak rozwoju. Tak żyjąc nigdy nie wybiorę Życia.
Krzyż, który dał mi Jezus, a raczej o który mnie prosi, czyż nie jest przyjęciem z miłością i wdzięcznością wobec Ojca tego, co nieuniknione, czego nie mogę (już) zmienić, a co niesie ze sobą cały kontekst mojego życia? Stawka jest wielka: życie duszy, życie wieczne.
Naśladujmy więc Chrystusa w Jego cichym i uległym przyjęciu woli Ojca i nie wstydźmy się tego, co od Niego otrzymaliśmy.
Cała moja ułomność jest małą ceną w obliczu boskiego finału – życia z Nim.

Mów do Niego

Po wsłuchiwaniu się w Mistrza my podejmujemy z Nim rozmowę. Mamy do Niego kierować słowa proste i prawdziwe.