Komentarz Biblijny Karmelitanki Bose wróć

Poniedziałek, XXXI tydzień zwykły

Listopad 5, 2018

Łk 14, 12-14
Bezinteresowna miłość bliźniego

Jezus powiedział do pewnego przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».


Szukaj towarzystwa Jezusa

Teresa radzi: „Postaraj się o towarzystwo. A jakież mógłbyś znaleźć lepsze nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz. Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i z jaką pokorą raczy ciebie nauczać”.

Patrz na Tego, który patrzy na nas

Nawiąż z Jezusem osobisty kontakt, dostrzeż Jego spojrzenie, a następnie patrz Mu w oczy, bez lęku. Uświadom sobie, że nasze życie od Niego pochodzi i że On patrzy na nas z taką ogromną życzliwością.

Wsłuchuj się w Mistrza

Jezus nie tylko patrzy na nas, ale również do nas mówi.

Jedną z najtrudniejszych i najbardziej niechętnie podejmowanych przez nas rzeczy, jakich uczy nas Chrystus, jest umiejętność czekania. Ilekroć w naszym życiu pojawi się konieczność odsunięcia w czasie jakiejś sprawy, tylekroć buntujemy się, złościmy, dąsamy i czujemy się pokrzywdzeni. Tymczasem życie chrześcijanina to życie w duchu Adwentu, to czas oczekiwania: na przyjście Zbawiciela, na szczęście, na pełnię życia. Dla współczesnego człowieka nauka Chrystusa jest szczególnie trudna do przyjęcia, ponieważ rzeczywistość wynalazków technicznych nauczyła nas otrzymywać wszystko natychmiast. Stało się więc oczywiste, że i owoce naszych działań powinny przychodzić natychmiast. Dzisiejsza Ewangelia poucza nas o odsuwaniu odpłaty. Dobro, które daję, powinno w jakiś sposób przynieść owoc i dla mnie. I Jezus nie mówi, że tak nie jest. Proponuje natomiast przesunięcie akcentów. Co zyskuje ktoś, kto sieje dobro jak ziarno? W perspektywie ludzkich rozrachunków nic. A w perspektywie Bożej sianie dobra jak ziarna ma zupełnie inny wydźwięk. Dostrzegamy od razu, ile potrzeba wiary w dobroć Tego, który jedyny jest Dobry, aby móc zwalczyć w sobie potrzebę natychmiastowej odpłaty. Ile zaufania i pewności Jego sprawiedliwości… To wszystko jednak w perspektywie osoby, która spodziewa się jakiegoś „w zamian” i na nie liczy. Ale wiemy, że może być jeszcze szczęście z tego, że ktoś drugi jest szczęśliwy, cieszenie się czyimś sukcesem jak własnym… Czy bycie bezinteresownym, ubogim i dobrym posiada dla nas tak wielką wartość, że z handlarzy dobrymi uczynkami potrafilibyśmy zmienić się w braci?

Mów do Niego

Po wsłuchiwaniu się w Mistrza my podejmujemy z Nim rozmowę. Mamy do Niego kierować słowa proste i prawdziwe.