Komentarz Biblijny Karmelitanki Bose wróć

Sobota, XXX tydzień zwykły

Listopad 2, 2018

Łk 14, 1. 7-11
Przypowieść o zaproszonych na ucztę

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:

«Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.

Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników.

Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».


Szukaj towarzystwa Jezusa

Teresa radzi: „Postaraj się o towarzystwo. A jakież mógłbyś znaleźć lepsze nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz. Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i z jaką pokorą raczy ciebie nauczać”.

Patrz na Tego, który patrzy na nas

Nawiąż z Jezusem osobisty kontakt, dostrzeż Jego spojrzenie, a następnie patrz Mu w oczy, bez lęku. Uświadom sobie, że nasze życie od Niego pochodzi i że On patrzy na nas z taką ogromną życzliwością.

Wsłuchuj się w Mistrza

Jezus nie tylko patrzy na nas, ale również do nas mówi.

Jakże skrajnie różnią się od ludzkich myśli i osądy Boże… „Nie zajmuj pierwszego miejsca”. Nie przychodź na uroczyste przyjęcie z przekonaniem, że jesteś najbardziej honorowym i godnym wyróżnienia gościem. Łatwo powiedzieć: „zajmij ostatnie miejsce” i czekaj, aż cię zauważą i zaproszą wyżej. A jeśli nie zauważą? Ten lęk często paraliżuje naszą wewnętrzną swobodę i odbiera radość tak wielu chwil życia, którymi moglibyśmy się beztrosko cieszyć, gdybyśmy potrafili po prostu zapomnieć o sobie. Nie jest sztuką pogardzać sobą, lecz tak bardzo żyć dla innych, by odnajdując w tym spełnienie, zapomnieć o sobie i doświadczyć największej wolności – uwolnienia się od zabiegania o ludzkie względy. Cóż bowiem one znaczą i czy prawdziwie mogą choć trochę zaspokoić nasze najgłębsze pragnienia? Jesteśmy tak stworzeni, że prawdziwe szczęście możemy znaleźć tylko w przekraczaniu siebie dla dobra naszych bliźnich, czyniąc dla nich dar z siebie bez szukania swej korzyści, mając „korzyść” jedynie w byciu darem. W ten sposób nosimy w sobie obraz Tego, który dla nas ogołocił się ze wszystkiego i uniżył, przyjąwszy postać Sługi, i cały stał się darem miłości, by nas uszczęśliwić.

Mów do Niego

Po wsłuchiwaniu się w Mistrza my podejmujemy z Nim rozmowę. Mamy do Niego kierować słowa proste i prawdziwe.