Komentarz Biblijny Karmelitanki Bose wróć

Sobota, XXXI tydzień zwykły

10-11-2018

Łk 16, 9-15
Nie można służyć Bogu i Mamonie

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.

Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze?

Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!»

Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.

Powiedział więc do nich: «To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych».


Szukaj towarzystwa Jezusa

Teresa radzi: „Postaraj się o towarzystwo. A jakież mógłbyś znaleźć lepsze nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz. Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i z jaką pokorą raczy ciebie nauczać”.

Patrz na Tego, który patrzy na nas

Nawiąż z Jezusem osobisty kontakt, dostrzeż Jego spojrzenie, a następnie patrz Mu w oczy, bez lęku. Uświadom sobie, że nasze życie od Niego pochodzi i że On patrzy na nas z taką ogromną życzliwością.

Wsłuchuj się w Mistrza

Jezus nie tylko patrzy na nas, ale również do nas mówi.

Chyba każdy przeżywa czasem swoje życie w poczuciu, że przecież miało być inaczej, że tak naprawdę to zawsze marzyliśmy o tym czy o tamtym, w każdym razie o czymś innym niż to, co stało się naszym udziałem. Odnosimy wrażenie, że nasze wybory były spowodowane okolicznościami zewnętrznymi, że w gruncie rzeczy nie były nasze… I częściowo może to nawet być prawdą. Jeżeli jednak tak jest, to słowa dzisiejszej Ewangelii mogą być dla nas niemałą pociechą. Znajdujemy w nich bowiem zachętę, aby tym właśnie „nie naszym” dobrem zarządzać uczciwie. Znajdujemy w nich obietnicę – kiedyś otrzymacie coś, co w pełni będziecie chcieli nazwać własnym, do czego teraz tęsknicie. Przyjęcie swojego życia jako dobra po to, aby nim zarządzać – ale zarządzać ze świadomością, kto jest jego rzeczywistym Panem – pomaga przygotować się na spotkanie z Nim w wieczności. Czasem wymaga to od nas bycia małym w oczach innych ludzi. Słabość, brak rozpychania się łokciami, by zdobyć więcej, niezaradność w znaczeniu braku kombinowania… Wszystko to może śmieszyć i budzić pogardę w tych, którzy za cel stawiają sobie zdobycie jak najlepszej pozycji w tym świecie. Jednak obietnica, jaką otrzymujemy, jest przeogromna i to powinno nam pomagać na drodze stawania się podobnym do naszego Pana!

Mów do Niego

Po wsłuchiwaniu się w Mistrza my podejmujemy z Nim rozmowę. Mamy do Niego kierować słowa proste i prawdziwe.