Komentarz Biblijny Karmelitanki Bose wróć

XXVI Niedziela Zwykła B

29-09-2018

Mk 9, 38-43. 45. 47-48
Unikać okazji do grzechu

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami».

Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.

Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze.

Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie».


Szukaj towarzystwa Jezusa

Teresa radzi: „Postaraj się o towarzystwo. A jakież mógłbyś znaleźć lepsze nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz. Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i z jaką pokorą raczy ciebie nauczać”.

Patrz na Tego, który patrzy na nas

Nawiąż z Jezusem osobisty kontakt, dostrzeż Jego spojrzenie, a następnie patrz Mu w oczy, bez lęku. Uświadom sobie, że nasze życie od Niego pochodzi i że On patrzy na nas z taką ogromną życzliwością.

Wsłuchuj się w Mistrza

Jezus nie tylko patrzy na nas, ale również do nas mówi.

Jest w nas pokusa, by domagać się szczególnych praw do Boga z tytułu naszej z Nim zażyłości, którą czasem pozwalamy sobie czynić zaborczością. Zazdrość jest stara jak świat… Zazdrość o duchowe dary…
Chrystus, zatroskany o serce swego umiłowanego ucznia, zabiera się natychmiast do usunięcia chorobliwego wrzodu, wycina go skalpelem Bożego Słowa. Jakże pełen zaufania klimat panował między Jezusem a uczniami, że nie obawiali się nawet popełnić gafy, mówili wszystko, co nurtowało ich serca, bo wiedzieli, że odpowie im Miłość. A ona, jeśli jest prawdziwa, czasem bywa i bolesna, ale i ten ból upomnienia osładzała troska Mistrza o czystość serca swoich Apostołów. To nie pierwsza i nie ostatnia „gafa” św. Jana, jednak to właśnie on napisał w swym liście wiele lat później: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością”. To właśnie doświadczenie dodaje sił do pokonywania swych ludzkich słabości i do wykorzeniania wad. Wybieramy to, co poznaliśmy, że jest większą wartością i dla tego większego skarbu jesteśmy dopiero zdolni porzucić nasze małe „produkty zastępcze”, które nie dają prawdziwego szczęścia. Takie jest też lekarstwo na zazdrość: uświadomić sobie, że jesteśmy tak bardzo obdarowani przez Tego, który nie daje się prześcignąć w hojności, że nie musimy się oglądać na to, czy przypadkiem inni nie otrzymali więcej lub czegoś lepszego. Bóg każdemu dał to, co miał dla niego najcenniejszego.

Mów do Niego

Po wsłuchiwaniu się w Mistrza my podejmujemy z Nim rozmowę. Mamy do Niego kierować słowa proste i prawdziwe.