Czytelnia Karmel wróć

Lectio divina i praktyka modlitwy terezjańskiej – część 3


Grudzień 28, 2020

Na wstępie muszę podzielić się moim osobistym spostrzeżeniem. Zanim odkryłem „lectio divina”, moje codzienne modlitwy kosztowały mnie o wiele więcej wysiłku. Patrząc na moją modlitwę z dzisiejszej perspektywy, doświadczam nie tylko łatwości w niej ale także o wiele większej swobody ducha. Mam nadzieję że innym także to będzie dane, w tej sprawdzonej w czasie modlitwie, która dotarła do nas z czasów monastycznych.

Nie powinniśmy się zniechęcać określeniem „monastyczna”. Mnisi modlili się jak zwykli chrześcijanie opierając modlitwę na Piśmie Św. To czego nam brakuje, a co oni posiadali, to idealne warunki monastyczne typowe dla czasów klasycznych. Niektórzy z nas jednak podejrzewają, że to modlitwa monastyczna była tą, która stworzyła te środowisko/warunki, aniżeli to środowisko doprowadziło do tego typu modlitwy. Przekonacie się jak łatwa to praktyka, w jak krótkim czasie zapracowany człowiek medytujący potrafi się wyciszyć nią i wejść do „wewnętrznej twierdzy” głębokiego skupienia. Nie zawsze potrzebujemy do tego idealnie cichego miejsca, konieczne jest jednak wyciszenie. Wymaga to trochę dyscypliny.

Nie jest tu naszym zamysłem dyskutować o tragicznym upadku modlitwy monastycznej na Zachodzie. Faktem jest, że elementy tej modlitwy przetrwały, choć podstawowa metoda zatraciła się niemal całkowicie nawet w kręgach monastycznych. Teresa od Jezusa była dziedziczką tradycji monastycznej, ale duchowość jej czasów była raczej wątła, a długi łańcuch wydarzeń w przeciągu dwóch wieków pozostawił praktykę modlitwy klasztornej w osłabieniu, by nie rzec w zapomnieniu. Na szczęście współczesne badania nad duchowością odkryły na nowo prostotę i wewnętrzną jedność tej modlitwy. Duch terezjański karmi i pożywia się tą na nowo odkrytą tradycją.

Elementy „Lectio”

„Lectio divina” znaczy dosłownie „czytanie duchowe”. Jest to monastyczne określenie kontemplacyjnego czytania Pism. Jego elementy są składnikami duchowej konstrukcji umysłu; jest świętą dyscypliną, która opierając się na intuicji i afektywności, znajduje w tekście biblijnym drogę do osiągnięcia komunii z Chrystusem. Praktykowanie tej modlitwy może być również opisane jako zatrzymanie się nad tekstem biblijnym w obecności Boga, w celu bycia odrodzonym, przez radykalną zmianę w Chrystusie. Ponadto możemy powiedzieć, że „lectio” jest dokonywaniem osobistego wyboru pewnego zdania, czy też słowa Biblii w celu wzrostu w wierze, w nadziei i w miłości. W każdym przypadku, „czytanie duchowe” jest modlitwą tekstami Pisma Świętego. Mnisi pierwotnego Kościoła i Wieków Średnich rozwinęli tę praktykę do poziomu sztuki.

Możemy wyróżnić w niej cztery elementy: 1) „lectio” właściwe, które oznacza czytanie i staranie się o zrozumienie tekstu, poprzez wielokrotne powtarzanie krótkiego fragmentu Pisma Świętego; 2) „meditatio” lub „medytacja” – wysiłek podejmowany, by zgłębić znaczenie tekstu i odnaleźć osobiste odniesienie do Chrystusa; 3) „oratio” – które oznacza „modlitwę”, jest osobistą odpowiedzią na czytany tekst, prośbę o łaskę, o której tekst wspomina, lub możliwość przejścia od niego do zjednoczenia z Bogiem; 4) „contemplatio” – tłumaczone jako „kontemplacja”, jest głębokim spojrzeniem, które zatrzymuje się na czymś. Celem kontemplacji jest wzniesienie się pod wpływem wlanej łaski Bożej ponad medytację, do stanu postrzegania i doświadczenia tekstu jako tajemnicy jak i rzeczywistości; zostajemy podniesieni do doświadczenia kontaktu z Bogiem, który stoi „za” tekstem, ale i jest poza nim. Jest to otwarcie się na Boską obecność, Jego prawdę i łaskę.

Klasyczne odzwierciedlenie tych czterech elementów możemy odnaleźć w Drabinie Mniszej, dwunastowiecznym liście Guigo II, traktującym o życiu kontemplacji, w którym lectio, meditatio, oratio i contemplatio przedstawione są jako cztery szczeble na drodze z ziemi do nieba. Posługując się tym dziełem jako przewodnikiem, rozważmy każdy element z osobna.

Lectio (czytanie)

W tradycji monastycznej, czytanie było umieszczeniem słowa Bożego na ustach. Był to sposób na skupienie i koncentrację. Czytano pobożnie wybrany fragment Biblii, i gdy jakaś myśl, zdanie lub słowo przykuło uwagę lektora, zatrzymywał się na tym fragmencie, powtarzając go uważnie wiele razy. Wobec każdego rozproszenia, po prostu powracał do tego powtarzania. Pozostawał przy tym tekście aż do jego „wyczerpania”, i dopiero wtedy postępował w lekturze/czytał dalej aż do momentu gdy znalazł kolejny, który zaabsorbował jego uwagę. Według metody klasycznej, mnich czytał swój tekst na głos, głosząc słowo dla swych własnych zmysłów, modląc się całą osobą/całym sobą. Ten pierwszy element jest bardzo prosty, nie wymaga niczego więcej jak dobrego skupienia słowem nad określoną myślą biblijną; kładąc/umieszczając słowa w ustach jak wyborny/rozkoszny pokarm. W ten sposób mnisi również zapamiętywali stopniowo Słowo Boże.

Meditatio (medytacja)

Gdy tylko Słowo Boże znajdzie się na ustach, zaczyna się je gryźć i przeżuwać – zaczyna się je/nad nim medytować. Medytować znaczy przeżuwać słowo, rozważać w spokoju każdy kęs, by wydobyć smakowite znaczenie tekstu. Każde słowo Pisma winno być traktowane i rozumiane jako napisane dla mnie. Każdy tekst mówił o Chrystusie i osobie modlącej się. Mnich indywidualizował tekst, zgłębiał jego znaczenie i utożsamiał się z nim. Jest to drugi element „lectio divina”. Medytacja używa, w sposób intuicyjny, wszystkich władz. Nie wkłada się dużego wysiłku w modlitwę, po prostu trzeba wsłuchiwać się w powtarzane słowa i pozwolić by podsunęły swe własne obrazy, wyobrażenia i intuicyjne myśli. Cały proces jest generalnie intuicyjny, jest czynnością „prawej półkuli mózgu” (jak to się określa w dzisiejszych czasach), jak rozczytywanie się w liście miłosnym. Każde słowo jest smakowane i uważa się za własną każdą myśl (kochankowie umieją na pamięć swe ulubione fragmenty!). Medytujący rozważa i dostrzega ukrytą w Słowie Bożym myśl, a jej mądrość pozostaje na całe życie. Medytacja jest poszukiwaniem w osiągnięciu umysłu Chrystusa. Modlący się powoli zaczyna dostrzegać co mówią pisma. Medytujący rozpoczyna życiową misję w słuchaniu i przyjmowaniu Słowa Bożego. Medytacja jest przede wszystkim słuchaniem słowa powtarzanego poprzez „lectio” (czytanie).

Oratio (modlitwa)

Za pomocą łaski, pobożne myśli przeradzają się w modlitwę, w trzeci element „lectio divina”. Słowo Boże przesuwa się z ust do umysłu, a teraz kieruje się ku sercu. „Oratio” lub też modlitwa, jest odpowiedzią serca na Słowo Boga, które kieruje do nas poprzez Pismo Święte. W tym sensie modlitwa pragnie łaski tekstu tak żarliwie, że konieczne są dla niej łaski Boże. (Guigon II mówi o „imperium”, rozkazie (żądaniu?) skierowanym do Boga od naszego strasznego ubóstwa, które rozpaczliwie zależy od zbawienia, którego tylko On może nam udzielić). Modlitwa jest tu uczuciowym dokumentem medytacji. Jest wezwaniem, rozmową pełną uczuć.

Jest wezwaniem, rozmową pełną uczuć miłości, jest postanowieniem wzrastania w cnotach Chrystusa; jest sercem żałującym za grzechy, cichym towarzyszeniem, miłosnym spojrzeniem. Tak jak i inne elementy „lectio”, wymiar uczuciowy rośnie i rozwija się w stronę przystępności aż do osiągnięcia pełnej kontemplacji. Modlitwa pragnie Boga.

Contemplatio (kontemplacja)

Czwartym elementem jest kontemplacja. Tutaj, według Guigona II, Bóg gasi pragnienie i zaspokaja głód. Bóg częstuje medytującego nowym winem i wznosi go ponad normalny stan medytacji aż do zaznania transcendencji. Jest to, nareszcie, element modlitwy wlanej. Tutaj Duch Św. modli się w duszy ludzkiej. Zachodzi stan wewnętrznej harmonii; cielesne ruchy są wyciszone; ciało nie jest w zgodzie z duchem. Człowiek znajduje się w stanie duchowej integracji. Światło Boskiej obecności prześwietla empirycznie duszę. Miłość Boska nie jest już abstrakcyjną, ale konkretnie nalaną do jego odbiorcy. Człowiek czuje się kochanym i kocha również z wzajemnością. Możemy tu bez ogródek powiedzieć o czystym darze. Te chwile mogą być ulotne albo przedłużone, subtelne lub wyraźne. Mogą odchodzić i ponownie wracać. Mogą mieszać się z nurtem powtarzanych słów medytacji, rozważanych myśli, zaznanych intuicji, podjętych decyzji. Ale człowiek taki jest bardziej wyciszony i bierny; nasz Bóg przechodzi obok.
Możemy podsumować to co Guigon II mówi o czterech elementach „lectio divina” w następujący sposób: czytanie poszukuje, medytacja odnajduje (znaczenie); modlitwa wymaga; kontemplacja smakuje (Boga). Inaczej: czytanie dostarcza pełnego pożywienia; medytacja przeżuwa; modlitwa dodaje smaku; kontemplacja jest orzeźwiającą słodyczą. Po wtóre: czytanie jest na powierzchni; medytacja wiedzie do istoty wewnętrznej; modlitwa żądana poprzez pragnienie; kontemplacja doświadczona poprzez radość.

Zaszczepienie ducha terezjańskiego w Lectio Divina

Na początku wspomnieliśmy, że nie ma charakterystycznej modlitwy Karmelitańskiej czy też Terezjańskiej. Św. Teresa czerpała z wielu źródeł. Niemniej jednak, Teresa wywodzi się z tradycji głęboko przesiąkniętej monastycyzmem (duchem klasztornym?), a jej modlitwę można najlepiej ukazać w odniesieniu do okrywanej na nowo modlitwy klasztornej.

To, co nam ona daje, to splot wyobrażeń, postaw, orientacji oraz metod uzupełniających podstawową metodę klasztorną wieków Zachodu. Zaprawdę łatwym i przyjemnym jest przyjęcie terezjańskiego ducha do „lectio divina”.

Terezjańskie „Lectio”: czytanie Słowa z Teresą. Aby wypróbować „lectio” w duchu terezjańskim, zaczynamy od rozwinięcia terezjańskiej staranności w czytaniu słów Biblii, powtarzaniu tego, co przykuwa naszą uwagę, czcząc z osobna każde słowo płynące z ust Boga. Powtarzając słowa z czcią i uwagą, czyni to niemalże modlitwą myślną. Sama Teresa zaznała „rekolekcji” w słowach Ewangelii. Raz za razem, skupiamy się na słowach, powracając do tekstu przy każdym rozproszeniu. Odbieramy każde słowo spływające z ust Chrystusa. On jest Tym, który przekazuje, w najbardziej osobisty sposób, całe Pismo medytującemu. Opieramy nasze modlitwy na Słowie Bożym, przez co nasycamy się Jego obecnością. Zapamiętując Pismo Święte, zapamiętujemy Boga Ojca i Chrystusa. Razem z Karmelitami i całym Światem Chrześcijańskim, szepczemy „Prawo Boga” (np. Pisma) dniami i nocami (p. 8 Reguła Św. Alberta), a szczególnie w trakcie naszych najintensywniejszych modlitw.

Terezjańskie „Meditatio”

Medytacja z Teresą. Kontynuując powtarzanie słów Biblii, wsłuchujemy się uważnie w ich znaczenie. Istnieje w nich zamierzone znaczenie, zorientowane przez autora na zbawienie. Jest też intymne, osobiste znaczenie, nadające duchowy sens. Intuicyjnie rozważam te słowa. Nieważne, czy słyszę słowa płynące do mnie od Chrystusa, czy to ja wypowiadam je do Niego. Śpiewając psalmy, czynię słowa Biblii moimi własnymi.
Dzięki medytacji utożsamiamy się ze słowami.

Teresa dodaje cudowny składnik pomocny medytacji – umieszczenie Boga z nami lub wewnątrz nas (lub też nas wewnątrz Boga). Uczy nas myśleć o Nim jako o kimś bardzo nam bliskim; lub o kimś wewnątrz, głęboko nas zamieszkującym – lub też o nas w Bogu, jako jeden element [bo to „Bóg jest źródłem życia, w Nim żyjemy i poruszamy się (Dzieje Apostolskie 17:28) ].

Teresa wie, że ludzie myślą spontanicznie, w różnych warunkach czasu i miejsca. Bardzo pomocnym jest skierowanie naszej uwagi na Boga w pewnym określonym miejscu. Tak też myślimy oprócz nas o Bogu, który jest w tabernakulum, na krzyżu lub gdziekolwiek Jego Święte wyobrażenie. Z Teresą zmierzamy do miejsca, w którym jest Bóg.

Wolała ona rozważyć Boskie mieszkanie, gdyż była to dla niej serdeczna myśl o obecności Boga w niej samej. Dlatego też recytuje słowa Pisma, kierując je do Boga „wewnątrz”, słyszy też Boga mówiącego do niej z samego wnętrza twierdzy wewnętrznej; miejsca Jego „najgłębszego zamieszkania”. Jednak jej przesłaniem jest odnalezienie Boga, idąc za własnym powołaniem. Nie istnieje tylko jeden sposób w jaki powinniśmy się modlić. Modlimy się jak tylko umiemy, nie jak powinniśmy. Typowo terezjańskim jest połączenie słów i obecności Boga w medytację. Teresa udziela nam kolejnej bezcennej lekcji. Należy pamiętać jak chce, byśmy modlili się do Chrystusa – Drogi, Prawdy i Życia.

Chce, by nasza modlitwa była zasadniczo skierowana do Chrystusa. W ten sposób odnajdziemy Chrystusa w trakcie modlitwy, kierujemy ku Niemu nasze słowa, słyszymy Słowo Boże Pisma, jakby to On kierował je do nas. Oczekujemy tych słów i tej obecności tak jak i On ich oczekuje. Chrystus jest Tym, który jest obecny i Tym, który mówi. Chrystus przyjaciel, nam towarzyszy, Chrystus nauczyciel prowadzi nas w modlitwie.

Terezjańskie „Oratio”: modlitewne wyrażanie z Teresą

Modlitwa terezjańska staje się właściwą, gdy zaczyna płynąć wprost z serca. „Oratio” jest odpowiedzią serca na Boga ukrytego w słowie. Jak już widzieliśmy, potrafi wyrazić się na milion różnych sposobów. Teraz jednak zastosujemy regułę terezjańską, która czyni Chrystusa celem modlitwy. Uczymy się modlić w Nim, z Nim i poprzez Niego do Ojca. Z Chrystusem wkraczamy na łono Trójcy Świętej, „pijemy” Ducha Świętego ze samego źródła. Teresa wyraża swoją miłość do Jezusa, przez co odnajdujemy swoją drogę do Ojca i Ducha Świętego. Ogromną łaską jest możność skoncentrowania na Chrystusie, naszym towarzyszu, naszym wzorze, nauczycielu, pośredniku w zbawieniu. Przez słowa Biblii odnosimy się do Jezusa Chrystusa. Znajdujemy Go w każdym fragmencie Pisma Świętego, od Księgi Rodzaju po Księgę Objawienia, w każdym słowie wyczuwamy Jego obecność i tajemnicę. Odnosimy się do Boga tylko w Chrystusie. Jakkolwiek, czy jesteśmy w trakcie żarliwej rozmowy z Bogiem, czy też na etapie zwykłego towarzyszenia, cały czas razem z Teresą patrzymy na Chrystusa. W Jego imię kierujemy nasze prośby do Niego samego i do Ojca. W Nim powierzamy nasze wielkie pragnienia. W Jego Duchu uczymy się patrzeć na Tego, który na nas patrzy. W Nim podążamy ku kontemplacji.

Terezjańskie „Contemplatio”

Kontemplując z Teresą. Powtórne czytanie umieszcza słowa Biblii na ustach. Medytacja umieszcza słowo w umyśle. Modlitwa zanosi je do serca. I wtedy, dzięki mistycznej łasce Bożej, kontemplacja rzeźbi słowo w głębi duszy. Tam i z powrotem na ustach, w umyśle, sercu i w duszy, podróżuje słowo Boga w naszej modlitwie. Dzięki Teresie nauczyliśmy się słyszeć i słowa i obecności razem. To delikatne nasłuchiwanie otwiera nas na subtelne natchnienie kontemplacyjnej świadomości, daru Bożego. Powoli nabieramy łatwości w modlitwie. Przekroczyliśmy niewidzialną granicę pomiędzy medytacją a kontemplacją. Na początku kontemplacja jest krótka i subtelna. Teraz dusza doświadcza nowej rekolekcji. Potrafimy się wyciszyć aż do środka naszej duszy, by wtedy oczekiwać, patrzeć, smakować i dostrzec obecność, która jest za i ponad słowami. Doświadczamy słowa na własnej osobie. Zostajemy wzniesieni do poznania Tego, który zna nas na wskroś. Zostajemy wzniesieni do miłowania i bycia miłowanymi z nową siłą Ducha Świętego, który modli się w nas.

Teraz, dzięki nowemu oświeceniu, doświadczamy naszej własnej przemiany. Z Teresą pozostajemy w obecności i odpoczywamy od pracy nad medytacją. Doszliśmy do chrzcielnicy wody życia, z której dane nam jest pić z uzdrawiającego źródła Zbawiciela.

***

Jest moją gorącą nadzieją, byśmy skorzystali z naszego doświadczenia w modlitwie i udoskonalili je za pomocą terezjańskich reguł medytacji w odniesieniu do „lectio divina” – tradycyjnej chrześcijańskiej praktyki modlitwy nad Pismami. Być Karmelitą i być Chrześcijaninem, oznacza modlić się począwszy od przeszłości, aż po ciągle rozwijającą się teraźniejszość i przyszłość. Historia modlitwy i jej rozwój w obecnych nam czasach są niezmiernie ważnymi elementami w metodyce modlitwy. Jesteśmy tradycyjnymi duszami rozciągającymi się ku przyszłości. Mamy długie i piękne dziedzictwo, które cały czas rośnie i się rozwija. Niech szeroki umysł i dusza Świętej Teresy stanie się naszym i prowadzi nas do odnowy modlitwy w Karmelu i Kościele !


Przeczytaj także poprzednie części:

 

o. Sam Anthony Morello OCD

Wieloletni wykładowca na Uniwersytecie w Dallas, Dominican College i Uniwersytecie St. Thomas w Houston; radny generalny Zakonu, przełożony prowincjalny i przeor, w Prowincji Ameryki Północnej.