Czytelnia Dom wróć

Mężczyzna i kobieta w planie Boga


Listopad 21, 2018

Biblijna antropologia stworzenia zdecydowanie odcina się od przeciwstawiania lub podporządkowywania sobie płci. Mężczyzna i kobieta są równi sobie w godności.

Pan Bóg ma dla ciebie wspaniały plan – to hasło ewangelizacyjne czerpie swoją inspirację m.in. z pierwszych zdań Listu do Efezjan (por. Ef 1,3-14). Uważny czytelnik zauważy, że są tam w gruncie rzeczy dwa, ściśle ze sobą związane, plany: A i B. Plan A można w skrócie nazwać stworzeniem, a plan B – odkupieniem. Jeśli mamy rozważyć Boży plan wobec człowieka, to takie rozróżnienie okazuje się bardzo pomocne. Zajrzyjmy zatem do słowa Bożego, które zawiera cenne informacje na ten temat.

  1. „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1,26)

Te słowa pierwszego opisu stworzenia budzą autentyczny zachwyt. Pełne ich znaczenie otwiera nam klucz trynitarny. Podkreśla on, że stworzenie człowieka było dziełem Trójcy Świętej. Aby powołać człowieka do istnienia, Stwórca jakby wchodzi w siebie, prowadząc wewnętrzny dialog. Jeśli stworzenie świata jest wyrazem Miłości Boga, to stworzenie człowieka wydaje się być jej szczytowym momentem. Dopiero teraz padają słowa: „bardzo dobre”, co może oznaczać, że w mężczyźnie i kobiecie istotnie odcisnął się Boży obraz. Bóg zadecydował, aby człowieka uczynić koroną stworzenia. Wszystko, co zostało stworzone wcześniej, jawi się jako stworzone ze względu na człowieka (por. Ps 8,5-9). Pośród całej różnorodności bytów to właśnie człowiek staje się znakiem Bożej chwały. Chociaż żyje w świecie, jest postawiony w pewnym sensie ponad światem, przewyższa go swoją rozumnością i wolnością oraz panuje nad nim.

Drugi opis stworzenia człowieka, mimo że chronologicznie wcześniejszy, posiada pewną psychologiczną głębię, której nie znajdziemy w pierwszym. Głębia ta polega na doświadczeniu przez osobę ludzką własnej podmiotowości przez: wyjątkową relację do Stwórcy, wezwanie do pracy, moment wyboru i samostanowienia, doświadczenie pierwotnej samotności (samoświadomości) i wreszcie stworzenie kobiety, które różnicuje płeć i objawia relacyjny charakter natury ludzkiej (por. J. Kupczak, Dar i komunia. Teologia ciała w ujęciu Jana Pawła II, Kraków 2006, s. 83-90). W świetle tej narracji dostrzegamy, że człowiek jest istotą duchowo-cielesną. Tak zaplanowany i stworzony przez Boga człowiek otrzymuje bardzo konkretną misję. Zostaje powołany do tworzenia wspólnoty osób, którą trafnie wyraża soborowy termin communio personarum (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes nr 12). Przez komunijność człowiek staje się rzeczywiście imago Dei. Warto przy tej okazji dodać, że płciowość nie jest czymś akcydentalnym, ale fundamentalnym. Człowiek istnieje zawsze jako mężczyzna lub jako kobieta. Ta odmienność jest dla osoby ludzkiej konstytutywna i zarazem niedostępna (por. A. Scola, Osoba ludzka. Antropologia teologiczna, Poznań 2005, s. 185). Każda komórka ciała mężczyzny jest męska i każda komórka ciała kobiety jest kobieca (por. H.U von Balthasar, Teodramatyka, t. 1, cz. 1, Kraków 2005, s. 352). Tak odkrywamy komplementarność płci. Męskość zostaje potwierdzona przez kobiecość, a kobiecość odnajduje siebie w obliczu męskości (por. Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, Watykan 1986, s. 42). Mężczyzna i kobieta poprzez świadome wyjście ku sobie stają się wzajemnym darem dla siebie. W tym akcie obdarowania dwoje staje się jednym. To zjednoczenie nie sprowadza się tylko do wymiaru cielesnego, ale dotyczy całej osoby i wszystkich jej wymiarów. Odrębność osobowa oraz zróżnicowanie płciowe kobiety i mężczyzny pozostawiają między nimi przestrzeń tajemnicy i nieprzekazywalności, która wymaga obustronnego uznania i szacunku. Jednocześnie sprawia ona, że świat osób jest niezwykle bogaty i wielopłaszczyznowy. Jedność, o której mówi Pismo Święte, oznacza także tożsamość człowieczeństwa dwojga. Biblijna antropologia stworzenia zdecydowanie odcina się od przeciwstawiania lub podporządkowywania sobie płci. Mężczyzna i kobieta są równi sobie w godności. Także nagość, o której wspomina Biblia, ma istotne znaczenie. Objawia ona pierwotną niewinność mężczyzny i kobiety w ich wzajemnym odniesieniu. Oboje, patrząc na siebie, nie odczuwali wstydu. Ich spojrzenie było czyste, pełne afirmacji, zdolne dostrzec oblubieńczy sens ciała. Świadectwem tego idealnego stanu jest księga Pieśni nad pieśniami, która, co znamienne, ze względu na swoje położenie, znajduje się niemal na samym środku Pisma Świętego. Jest ona zapisem objawienia pierwotnej miłości i rozwinięciem radosnego okrzyku Adama, którym wyraził zachwyt na widok kobiety: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała” (Rdz 2,23; por. Y. Semen, Seksualność według Jana Pawła II, Poznań 2008 s. 73). W takim klimacie wzajemnego oddania mężczyzny i kobiety możliwe było realizowanie nakazu Stwórcy: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1,28). Bóg, stwarzając mężczyznę i kobietę, tworzy również małżeństwo, jako odpowiadające naturze ludzkiej środowisko życia. Zgodnie z planem Boga zjednoczenie kobiety i mężczyzny, które najpełniej wyraża się właśnie w małżeństwie, prowadzi do poczęcia i zrodzenia dziecka, które jest owocem ich oblubieńczej miłości. W ten sposób małżeństwo staje się rodziną, czyli podstawową komórką społeczną, albowiem „zaludnianie ziemi” prowadzi do powstawania całych społeczeństw. Analizując dane biblijne, nie mamy wątpliwości, że Bóg stworzył człowieka z miłości i do niej powołał. Harmonijny obraz wyłaniający się z dotychczasowych rozważań może wydawać się wręcz niewiarygodny. Należy jednak pamiętać, że mamy do czynienia z opisem początku. Zdumiewające jest to, że ten cudowny plan Stwórcy, ujęty w pierwszych dwóch rozdziałach Genesis, zostanie tak szybko (bo już w następnym rozdziale) odrzucony.

  1. Gdzie jesteś? (Rdz 3,9)

I tak kolejne stronice Biblii, aż po ostatnie wersety Apokalipsy, są zapisem planu B, którego zapowiedź odnajdujemy w Protoewangelii. Nim człowiek zdołał zrealizować Boży nakaz, został poddany próbie wolności. Trzeci rozdział Księgi Rodzaju stanowi znakomite studium pokusy, której doświadczyli nie tylko pierwsi rodzice, ale której doświadczają wszyscy ludzie. Wolność człowieka skierowana przeciw woli Stwórcy rozpoczęła dzieje grzechu i zapoczątkowała misterium iniquitatis. Nieposłuszeństwo Adama ściągnęło na całą ludzkość i całego człowieka tragiczne skutki. Ludzka natura uległa radykalnemu osłabieniu. Człowiek utracił dziecięctwo Boże, a wraz z nim pierwotną sprawiedliwość i świętość. W jego sercu pojawił się niszczący więź miłości lęk; żądze ciała przemogły ludzkiego ducha. Rozum i wola straciły początkową jasność i siłę. Konsekwencją tych przemian było zerwanie harmonii ze stworzeniem, które od tej pory stało się człowiekowi obce i wrogie. Kobieta i mężczyzna stają wobec siebie w pewnej opozycji. Wzajemne oskarżenia oraz zrzucanie z siebie odpowiedzialności stanowi zarzewie dalszych konfliktów i nieporozumień. Małżeńska jedność została poddana napięciom przez grzeszne pożądanie i chęć dominacji. Nie ma już twórczej współpracy, ale rywalizacja. Kobieta, szukając podziwu w oczach mężczyzny, znajduje jego ślepotę. Prawo daru zostaje podporządkowane prawu egoizmu. Mężczyzna spycha kobietę, a szczególnie jej ciało, do świata rzeczy. Postępujące moralne zepsucie człowieka ustanawia nowy prymat: mieć nad być. Bliźni z celu samego w sobie staje się przedmiotem użycia i środkiem do zaspokojenia potrzeb. To rodzi konieczność zakrycia zewnętrznych oznak męskości i kobiecości, które potencjalnie mogą być miejscem tego wykorzystania. Pojawia się nieznany dotąd wstyd. Czyste spojrzenie zmienia się w spojrzenie pożądliwe, zawłaszczające drugą osobę. Serce, będące w człowieku symbolem źródła miłości, zamienia się w kloakę wszelkiego grzechu (por. Mk 7,21-23). Radość macierzyństwa zostaje przyćmiona trudem brzemienności i bolami rodzenia. Praca fizyczna staje się zajęciem jałowym i bardzo trudnym. Wspólnota osób ustępuje miejsca alienacji człowieka. Ostatecznie wraz z grzechem, śmierć wchodzi w historię ludzkości (Katechizm Kościoła Katolickiego nr 400-402). Bóg wypędza ludzi z raju, przyoblekając ich w skóry zwierząt. Rozpoczynają się dzieje „bestialoczłowieczeństwa”, jak określa to tradycja wschodnia, które będą nieodłącznie związane z realizacją Bożego planu zbawienia człowieka.

  1. „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20)

Kulminacyjnym momentem realizacji planu B stanie się zbawcze dzieło dokonane w Jezusie Chrystusie. Bóg nie pozostawia swojego człowieka pod władzą grzechu. Posyła do niego swego jednorodzonego Syna, który jest spełnieniem obietnicy zbawienia. Swoim doskonałym posłuszeństwem Ojcu przezwyciężył on nieposłuszeństwo pierwszego człowieka (por. Rz 5,19). W swoim ciele przez krzyż zniszczył i uśmiercił wrogość oraz pojednał całą ludzkość z Bogiem (por. Ef 2,13-16). „Bestialoczłowieczeństwu” zostało przeciwstawione „Bogoczłowieczeństwo”. Ekonomia sakramentalna, której początkiem jest chrzest, stanowi dla grzesznego człowieka alternatywę: mogę przyoblec się w Chrystusa (por. Ga 3,27) i realizować w sobie nowe człowieczeństwo, które najpełniej zrealizował w sobie Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus. Można powiedzieć, że historia otrzymuje nowy sens. W Jezusie z Nazaretu dokonuje się nowe stworzenie. Wcielona Miłość przychodzi na świat w ludzkiej rodzinie Maryi i Józefa, którzy staną się paradygmatem nie tylko dla chrześcijańskich małżonków, ale także dla kobiet i mężczyzn żyjących w dziewictwie konsekrowanym.

Splendor ziemskiego życia Jezusa rzuca nowe światło na relację kobieta – mężczyzna. Syn Człowieczy zwycięża ludzką żądzę władzy i dominacji własną pokorą i służbą. On w całej pełni objawia pierwotną sprawiedliwość i świętość człowieka. Na swoje barki bierze zrzuconą niegdyś przez pierwszego człowieka odpowiedzialność. Jako Odkupiciel „pospłaca” wszystkie

zaciągnięte przez człowieka długi. Ludzkim rozumem i wolą Chrystus umiejętnie odpiera wszelkie pokusy i wybiera zawsze wolę Ojca. Swoim nauczaniem otwiera zaślepione grzechem ludzkie oczy i serca. Wzywając mężczyzn i kobiety do nawrócenia, odwołuje się do początku, przypominając Boży plan stworzenia. Jezus bardzo jasno potwierdził jedność dwojga, używając do tego bardzo plastycznych sformułowań: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się [κoλληθησǫται – co dosłownie oznacza „sklei się”] ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył [συνǫζǫυξǫν –„sprzągł razem pod jedno jarzmo”], niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19,5-6). Te słowa Zbawiciela, stanowiące syntezę opisów stworzenia człowieka, będą fundamentem nauki o jedności, sakramentalności i nierozerwalności małżeństwa. Poziom zjednoczenia mężczyzny i kobiety jest tak głęboki, że nie wolno tego, ustanowionego przez Boga, związku rozłączać. W tej sytuacji rozwód jest wyrazem słabości, a nawet zatwardziałości ludzkiego serca, które usiłuje zrelatywizować Boże prawo. W kazaniu na górze Chrystus odwołuje się do ludzkiego serca. W nim bowiem ulokowane jest zarzewie grzechu. To z wnętrza serca pochodzi wszystko to, co czyni człowieka nieczystym (por. Mk 7,23). Również tam powinno rozpoczynać się dzieło przemiany i nawrócenia człowieka. Słowa Jezusa: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28) zdają się oskarżać serce. W gruncie rzeczy słowa Odkupiciela są wezwaniem do koniecznej odnowy dla ludzkiego serca. Jednocześnie wybrzmiewa w tej nauce rehabilitacja ciała ludzkiego, które nie jest anty-wartością i źródłem grzechu, lecz jest nie-dość-wartością (por. Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, s. 177-182).

W rozmowie z saduceuszami Zbawiciel odwołuje się jeszcze do zmartwychwstania (Mt 22,24-30; Mk 12,18-27; Łk 20,27-40). W rzeczywistości ostatecznej wskrzeszone ciała w swojej męskości i kobiecości objawią swój nowy, dziewiczy sens. Uczestnictwo w zmartwychwstaniu ukaże ostateczną perspektywę i celowość planów stworzenia i zbawienia. Mężczyzna i kobieta, powołani do istnienia przez Boga, odkupieni drogocenną krwią Syna Bożego, zostają w końcu wezwani do zjednoczenia z trójjedyną miłością i włączeni w doskonałą komunię osób (Jan Paweł II, Mężczyzna i niewiastą stworzył ich, s. 266-267). Kobieta i mężczyzna mogą zobaczyć w tym świadectwie ostateczne spełnienie ich małżeńskiej miłości. Również osoby żyjące w konsekrowanym dziewictwie czy kapłańskim celibacie już w tym świecie stają się widzialnym znakiem rzeczywistości eschatologicznej. Bezżenni już teraz realizują dla Królestwa Niebieskiego to, co będzie udziałem wszystkich wezwanych na ucztę Godów Baranka (por. Ap 19,9). Obecność Jezusa na weselnych godach w Kanie Galilejskiej została podsumowana przez Ewangelistę: „Taki to początek [αρχην] znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej” (J 2,11a). Ten symboliczny początek jest zapowiedzią stworzenia przez Jezusa sytuacji teologicznie nowej (por. H.U. von Balthasar, W pełni wiary, Kraków 1991, s. 494). Nauczanie Jezusa zostaje potwierdzone Jego czynem. I tak, Chrystusowa śmierć na krzyżu nosi na sobie podobieństwo do snu Adama, a z przebitego boku Zbawiciela rodzi się Kościół (gr. ǫκκλησ´ıα), tak jak z żebra pierwszego mężczyzny zostaje utworzona kobieta. To porównanie rozwinie teologia Listu do Efezjan (por. Ef 5,21-33): „Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej!” (Ef 5,21). W tym zdaniu autor podaje klucz interpretacyjny całego fragmentu. Wprzęgnięci w jedno jarzmo małżonkowie podporządkowują się swemu Panu. O dominacji nie może być mowy. Oboje dostosowują swoje kroki do Chrystusa, który jest ich mistrzem i przewodnikiem po drogach życia.

Dziś, kiedy toczy się ożywiona debata na temat płci i jej znaczenia, w wyniku której powstaje niemałe zamieszanie, musimy wracać do spraw oczywistych z punktu widzenia antropologii biblijnej. Pozwala nam ona widzieć człowieka w jego podstawowym odniesieniu do Boga. Współczesne próby przedefiniowania małżeństwa, rozumianego jako nierozerwalny związek kobiety i mężczyzny oraz sukcesywny demontaż rodziny, muszą mobilizować ludzi wierzących do stawania w obronie tych wartości. Światu, który zdaje się zatracać zdrowe poczucie rzeczywistości stworzonej, należy ukazać Boską miarę odkupienia, które nie tylko ilościowo, ale nade wszystko jakościowo przekracza ludzką miarę zła i grzechu. Kobiety i mężczyźni zaangażowani w odkrywanie i realizację Bożego planu miłości z całą pewnością osiągną pełnię szczęścia i osobistego rozwoju. Ponieważ Bóg rzeczywiście ma dla nich wspaniały plan.

ks. Bogusław Kastelik

rekolekcjonista, autor książek, ojciec duchowny Seminarium Archidiecezji krakowskiej