blog Zamyślenie

Historia ludzkiego serca albo dwóch zdrajców – część 3 – Ciężar, co niszczy komunię

Kwiecień 9, 2020 o. Antoni Rachmajda OCD

Znów Judasz, i znów jak w Ewangelii św. Jana z Wielkiego Wtorku akcja dzieje się podczas ostatniej wieczerzy, tym razem jednak opisanej według św. Mateusza.

Mateusz jeszcze raz potwierdza delikatność postępowania Jezusa wobec Judasza (jednocześnie wobec nas…), zapisując w niezwykły sposób wskazanie zdrajcy: „Który zanurzył ze mną rękę w misie, ten mnie wyda”. Jest oczywiste, że wszyscy zanurzali z Jezusem rękę w misie, bo na tym polegało spożywanie wieczerzy; nie jest to zatem żadna informacja, raczej wskazuje na możliwość i zarazem bliskość zdrajcy. Podobnie jak z problemem sposobu przyjmowania komunii świętej, jej brakiem i możliwością  jej zniszczenia/sprofanowania przez Judasza – na czym polega świętokradztwo – nie polega ono na sposobie zanurzania ręki w misie, lecz na braku komunii w sercu, na zdradzie Jezusa. Delikatność Jezusa jest widoczna w odpowiedzi na pytanie Judasza: „Ale nie ja jestem, Rabbi?”. – „Mówi mu: Ty powiedziałeś” (zupełnie inaczej brzmiącej niż w niewrażliwej na tę delikatność „Tysiąclatce”: „Czyżbym ja Rabbi?”. Odpowiedział mu: Tak, ty”).

Ale Jezus u Mateusza udziela nam dodatkowo pewnej lekcji, by podkreślić wagę czynu zdrady, mówi: „Wprawdzie Syn Człowieka odchodzi jako jest napisane o nim, biada jednak człowiekowi owemu, przez którego Syn Człowieka jest wydawany. Lepiej by było mu gdyby nie urodził się człowiek ów”. Jest to ewidentne ostrzeżenie dla Judasza, a w nim i dla każdego człowieka (także nas, bo to o nas teraz w czasie tych świąt chodzi!), w kontekście niszczenia komunii. Są takie grzechy, takie zło, z którym sobie człowiek sam nie poradzi („lepiej żeby się nie urodził”…). Jak ukazuje właśnie przykład Judasza. Dlatego właśnie Kościół określił pewne grzechy jako „ciężkie” czy „śmiertelne” – uśmiercające w nas nadzieję, wiarę i miłość. Te trzy pierwsze dni Wielkiego Tygodnia, historia Judasza, chcą nam to dobitnie ukazać i przestrzec. Wszystkie zabiegi Jezusa wobec Judasza, jego delikatność, krycie go wręcz przed pozostałymi Apostołami (Piotr przecież przy sobie miał miecz…), próby uratowania go – jeszcze w Ogrodzie Oliwnym, podczas pocałunku Jezusa przez Judasza, znaku dla żołnierzy wysłanych, by pojmać Pana, ten zwrócił się jeszcze do Judasza z ostatnim apelem-wyrzutem: „Judo, pocałunkiem Syna Człowieka wydajesz?” (Łk 22,48); wszystko to  okazało się daremne, miłość zbyt delikatna wobec tego, co uczyniła jedna słabość, zamykając serce Judasza na Pana i Zbawcę.


Przeczytaj wszystkie części: Cześć 1 | Cześć 2 | Cześć 3 | Cześć 4 | Część 5 | Część 6 | Część 7

o. Antoni Rachmajda OCD

ur. 1961, kapłan, dr duchowości, wieloletni redaktor Zeszytów Karmelitańskich, prowadzący Instytut Duchowości Karmel we Wrocławiu