blog Zamyślenie

Historia ludzkiego serca albo dwóch zdrajców – część 4 – Zdrada po zdradzie

Kwiecień 11, 2020 o. Antoni Rachmajda OCD

Nie wiemy dokładnie, kiedy Judasz wychodzi z Wieczernika (to osobne zagadnienie…), wiemy za to, dokąd się udał: do arcykapłanów – skoro miał wypełnić umowę, za którą już otrzymał wynagrodzenie – by zaprowadzić ich do miejsca, gdzie przebywał Jezus na modlitwie w Ogrodzie Oliwnym: „…Jezus wyszedł [po wieczerzy] z uczniami poza zimowy strumień Cedron, gdzie był ogród, do którego wszedł on i uczniowie Jego. Znał zaś i Juda wydający go to miejsce, bo wielokroć zbierał się Jezus tam z uczniami jego. Zatem Juda, wziąwszy kohortę i od arcykapłanów, i od faryzeuszów pachołków, przychodzi tam z pochodniami i latarniami, i bronią” (J 18,1-3). Jest świadkiem pojmania Jezusa, bo w końcu sam ustalił z faryzeuszami znak identyfikujący Jezusa: „Którego pocałuję, ten jest, chwyćcie go” (Mt 26,48), ale i Jego chwały, gdy na słowa „Ja Jestem”, wyznające Jego boskość, obecni tam ludzie padają na ziemię: „stał zaś i Juda, ten wydający go, z nimi. Jak więc powiedział im: Ja jestem, odeszli do tyłu i upadli na ziemię” (J 18,5). Wcześniej jeszcze dokonuje się ostatnia próba dialogu Jezusa z Judaszem, różnie zapisana u Mateusza i Łukasza (nie ma jej ani u Jana, ani u Marka, choć ten ostatni był świadkiem naocznym tego wydarzenia; por. Mk 14,51-52), w której w odpowiedzi na pocałunek-znak zdrajcy Judasza, Jezus odpowiada: „Przyjacielu, na co przybywasz?” (Mt 26,50) oraz według Łukasza: „Judo, pocałunkiem Syna Człowieka wydajesz?” (Łk 22,48).

Nie ma zapisanej żadnej odpowiedzi-reakcji Judasza, ani na słowa Jezusa, ani na scenę pojmania. Wiemy natomiast, że Judasz był obecny w trakcie procesu Jezusa odbywającego się u arcykapłanów (Mt 26,57-27,10). Kończy się ten proces sceną opisującą reakcję Judasza na osądzenie Jezusa przez Kajfasza: „Wtedy zobaczywszy Juda, ten wydający go, że został osądzony, pożałowawszy [„odczuwszy żal”, „zmienił myśl”] zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym, mówiąc: Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną” (Mt 27,3-4).

– Jest to chwila niezwykle istotna, nie tylko poprzez odniesienie do Jezusa, lecz także dlatego, gdyż tutaj historia Judasza łączy się, następuje bezpośrednio po innej zdradzie – Piotra: „Po małej chwili zaś, podchodząc, stojący powiedzieli Piotrowi: Prawdziwie i ty z nich jesteś, i bowiem wymowa twa jawnym cię czyni. Wtedy zaczął się zaklinać i przysięgać, że: Nie znam tego człowieka. I zaraz kogut zapiał. I przypomniawszy sobie Piotr słowo Jezusa, który powiedział, że: Zanim kogut zapieje, trzykroć mnie się wyprzesz. I wyszedłszy na zewnątrz, zapłakał gorzko” (Mt 26,73-75) –

Judasz żałuje swej decyzji zatem już w momencie sądu dokonującego się na Jezusie przed Kajfaszem. Opis sądu u Kajfasza jest zadziwiający. Jezus nie odpowiada na żadne kłamliwe i spreparowane zarzuty pod swym adresem, jedynie na zobowiązujące do przysięgi słowa Kajfasza: „Zaprzysięgam cię na Boga żyjącego, byś nam powiedział, czy ty jesteś Pomazaniec, Syn Boga”. Jezus odpowiada: „Ty powiedziałeś. Lecz mówię wam: od teraz zobaczycie Syna Człowieka siedzącego po prawicy mocy i przychodzącego na chmurach nieba” (Mt 26,63-64). Po tych jedynych słowach Jezusa, następuje deklaracja Kajfasza o popełnionym przez Jezusa bluźnierstwie, uprawniającym do wydania skazującego wyroku, co potwierdza obecny tłum: „Podległy śmierci jest”. Potem następuje maltretowanie i szydzenie z Jezusa: „Wtedy spluwali w twarz jego i policzkowali go, którzy zaś uderzali, mówili: Wyprorokuj nam, Pomazańcu, kto jest, który uderzył cię?” (Mt 26,67-68). To wszystko obserwuje Judasz i to go skłania do uznania, że Jezus jest niewinny. A może zabrzmiały w nim również słowa Jezusa: „Ty powiedziałeś” – wypowiedziane w wieczerniku, gdy zapytał, czy to on zdradzi. Efektem żalu Judasza jest pójście do faryzeuszy i zwrócenie srebrników (Mt 27,3-4).

I Piotr („I, wyszedłszy na zewnątrz, zapłakał gorzko”; Mt 26,75), i Judasz żałują. Co zatem się stało, że Piotr nie tylko przeżył, ale i stał się, tak jak zapowiedział Jezus, „Opoką”, a Judasz „odszedłszy, powiesił się” (Mt 27,5)? Problem tkwi w relacjach, dwojakiego rodzaju. Do Jezusa i wspólnoty, pozostałych Apostołów. Piotr wrócił do nich i przebywał z nimi, choć nie było to łatwe: i ze względu na jego wcześniejsze zapewnienia, że choćby wszyscy się Go wyparli, to on nigdy – których apostołowie byli świadkami; i ze względu na ostrzegające go słowa Jezusa, że tak się stanie („zanim kogut zapieje”); i ze względu na św. Jana, który jako jedyny z nich wytrwał aż po Krzyż, jako niemy wyrzut (a wiemy, że Piotr był „lekko zazdrosny” o niego…). To Piotrowi pomogło przetrwać. To, co było jednak decydujące, to relacja do Jezusa, którą Piotr zbudował. To ona dała mu siły, by żyć dalej, choć jeszcze w tym momencie przecież nie wiedział nic: ani o śmierci Jezusa, której nie był świadkiem, ani o zmartwychwstaniu, do którego pozostało jeszcze kilkadziesiąt długich godzin, i o którym w tym momencie zapewne nawet nie pomyślał…

Judasz podobnie jak Piotr był do uratowania… Tym, kto mógł go uratować i tego nie uczynił, byli teraz faryzeusze – skoro Judasz porzucił wspólnotę dwunastu przez akt swej zdrady z Getsemani i opowiedzenie się za przeciwnikami („oto tłum, i nazywany Judą, jeden z dwunastu, szedł na ich przedzie” (Łk 22,47), a w Jezusa nie wierzył jako w Boga, był On dla niego „tylko niewinny”…  Odpowiedź faryzeuszy na żal Judasza jest jednak następująca: „Co nam do tego? To twoja sprawa” (Mt 27,4). Żydzi robią interesy, ich nie interesuje Judasz-człowiek i jego rozterki. Komunikują mu to w sposób jasny: „Umówiliśmy się na wydanie Jezusa? – Umówiliśmy. Zgodziłeś się na zapłatę w kwocie 30 srebrników? – Zgodziłeś! Zapłaciliśmy ci? – Zapłaciliśmy! Kasa się zgadza, umówiona robota też! To o co chodzi? Jakieś problemy moralne?!… My tu robimy poważne interesy…”. Błąd Judasza polegał na nieprzyjęciu jako ostrzeżenia słów Jezusa dla tego, kto Go zdradzi: „lepiej żeby się nie urodził” – na nieprzewidzeniu konsekwencji swego czynu, który okaże się zbyt silny na jego ludzkie siły. Ale także na tym, że wspólnotę życia, jaką tworzył z Jezusem i dwunastoma ocenił niżej (nie-docenił), niż wspólnotę interesu z żydami za marne 30 srebrników. Czy liczył na to, że zostanie przyjęty do ich mafii, skoro dali mu do dyspozycji dla pojmania Jezusa swych pachołków (J 18,3)?

Nie miał więc Judasz do kogo się udać w tym momencie dramatycznym, gdy natłok myśli o popełnionym czynie i wyrzuty sumienia były nie do zniesienia i jedynym wyjściem było skończyć z sobą… Nie miał nikogo, z nikim nie stworzył relacji takiej, która by w tej chwili go usprawiedliwiła, obroniła przed nim samym, pomogła przetrwać chwile szczególnie trudne, jak Piotrowi, byle do Zmartwychwstania…


Przeczytaj wszystkie części: Cześć 1 | Cześć 2 | Cześć 3 | Cześć 4 | Część 5 | Część 6 | Część 7

 

o. Antoni Rachmajda OCD

ur. 1961, kapłan, dr duchowości, wieloletni redaktor Zeszytów Karmelitańskich, prowadzący Instytut Duchowości Karmel we Wrocławiu